CZEGO NAJBARDZIEJ ŻAŁUJĄ UMIERAJĄCY?

Czego żałują ludzie tuż przed śmiercią? Nigdy nie żałują, że za dużo pracowali, że nie zarobili więcej pieniędzy, że nie zrobili większej kariery, nie mieli ładniejszych domów…

Australijka Bronnie Ware, rzuciła dobrą posadę w banku i jako opiekunka osób starszych towarzyszyła im w ostatnich chwilach życia. Spotkania z umierającym i rozmowy z nimi, uwieczniła w swoim pamiętniku i książce „Czego najbardziej żałują umierający”, przetłumaczonej na kilka języków.

Książka jest także opowieścią o osobistych przeżyciach autorki i jej życiowej ścieżce, która zawiodła ją od trudnego dzieciństwa i burzliwej młodości, do życia pełnego miłości i szacunku do samej siebie.

Książka szybko stała się światowym  bestsellerem, podobnie jak prowadzony przez autorkę, poczytny blog. Dzięki swojej szczerości oraz niezwykłej empatii i otwartości, autorka nawiązuje ze swoimi pacjentami niezwykłe relacje i przyjaźnie. Odwdzięczają się za to prawdziwymi historiami swego życia i dzielą swoimi najgłębszymi przemyśleniami, które mają szczególny charakter. Dokonywane są bowiem w obliczu śmierci. Rozmowy jakie prowadzą w ostatnich chwilach swojego życia,  pokazują jak niewiele potrzeba człowiekowi, aby żyć w harmonii ze sobą i światem. Wystarczy kochać, dzielić się swoimi uczuciami z bliskimi i znajdować dla nich czas.

Szczere rozmowy i autentyczna bliskość, sprawiają,  że Bronnie Ware, odbywa także niezwykłą podróż w głąb siebie. Odnajduje w swoim życiu spokój i radość spełnienia, inspirując  do tego samego miliony ludzi na całym świecie.

Bronie Ware stawia pytanie o to co jest tak naprawdę ważne w życiu? I wraz ze swoimi przyjaciółmi stara się na nie odpowiedzieć, dzieląc się tym z wrodzoną sobie wrażliwością. Książka przepełniona jest miłością do ludzi i świata. Bije z niej ogromna energia i optymizm, choć konfrontuje czytelnika z trudnym tematem przemijalności ludzkiego życia.

W obliczu śmierci człowiek przestaje udawać i dbać o opinię innych. Może być wobec siebie szczery. W obliczu śmierci pozostaje się sam na sam z tym czego się w swoim życiu doświadczyło bądź czego nam doświadczyć nie było dane.

Nie wszyscy pacjenci Bronnie Ware, żałują, że nie żyli takim życiem jakim chcieli. Są wśród nich tacy, którzy pomimo straty najbliższych i dziecka, odnaleźli spokój i harmonię. Udało im się nadać swojemu życiu sens, odchodzili w poczuciu spełnienia i dobrze przeżytego życia.

Na tle opowieści swoich pacjentów, przewija się opowieść autobiograficzna. Każdy pacjent i relacja z nim, zmienia w jakimś sensie życie autorki. Wskazówki jakie otrzymuje, stają się drogowskazem we własnym życiu. Autorka jest osobą otwarta na ludzi i ich uczucia. Każde spotkanie jest dla niej ważnym wydarzeniem. Szanuje i widzi każdego ze swych pacjentów.

Każda z tych opowieści, jest niezwykle przejmująca i szczera. Zaskakuje prostotą formy i treści. Może dlatego przekaz książki jest tak jasny i autentyczny.

Książka oswaja śmierć, nie ucieka od trudnych tematów opieki na osobą umierającą, co w naszej kulturze wypierania tematu umierania, jest szczególnie wartościowe.

 

LUDZIE ŻAŁUJĄ, ŻE NIE ŻYLI TAK JAK NAPRAWDĘ CHCIELI

Grace, poświęciła całe swoje życie dla rodziny. Nigdy nie odważyła się zrealizować swoich marzeń, w obawie, że spotka się to z brakiem akceptacji rodziny. Zrezygnowała ze swoich marzeń, poświęcając się dla swojej rodziny. Tuż przed śmiercią, zrozumiała, że jej rodzina byłaby szczęśliwsza, gdyby zdecydowała się zrobić, to czego chciała. Miała poczucie zmarnowanego życia, przy swoim mężu, despocie. W jej rodzinie, trwałość małżeństwo była wartością samą w sobie. Tymczasem jej małżeństwo nie było udane. Męczyła się w nim, razem ze swoimi dziećmi. Trwała w imię cudzych zasad.

W ostatnich dniach swojego życia, żałowała tego, że nie potrafiła zrobić tego czego najbardziej chciała, to jest rozwiązać swoje nieudane małżeństwo. Brakuje nam odwagi by spełniać własne marzenia i iść za głosem serca, które każe iść mniej utartymi ścieżkami, niż te które wyznacza nam rodzina czy społeczeństwo.

Sami siebie ograniczamy, bo kieruje nami lęk. Boimy się zaryzykować, aby iść własną drogą, bo to z reguły droga nie przetarta. Życie na własnych zasadach wymaga odwagi.

Bronnie – „Powstrzymywał mnie lęk. Bałam się, że jeśli się wyłamię z konwencji, niektórzy członkowie mojej rodziny mnie wyśmieją. Więc zachowywałam pozory, a tak żyć nie warto”. Ludzie więcej wysiłku wkładają w to, aby unikać cierpienia niż żeby doświadczać radości. Tymczasem to właśnie ludzie, którzy cierpią, przysparzają cierpienia innym ludziom. Ludzie spełnieni mają w sobie wystarczająco dużo miłości i współczucia dla siebie a przez to znajdują je dla innych. Świat pełen spełnionych ludzi, byłaby dużo lepszym światem.

Sama Bronnie porzuciła mało satysfakcjonującą prace w banku i poszukiwała własnej ścieżki, takiej która dawałyby jej poczucie spełnienia. Naraziła się przez to na ostracyzm rodziny, biedę i niepewność. Nie raz nocowała w swoim starym aucie, bo nie było jej stać na wynajęcie mieszkania. Żyła z dnia na dzień, nie wiedząc, czy wystarczy jej pieniędzy na kolejny dzień.

 

ŻAŁUJĘ, ŻE TAK DUŻO PRACOWAŁEM

Ludzie nigdy nie żałują, że za mało pracowali. Żałują, że nie mieli czasu na życie, na to co kochali. Żałują, że tak dużo pracowali. Co ciekawe, najczęściej żałują tego mężczyźni. Kobiety siła rzeczy spędzają więcej czasu z dziećmi i rodziną. Chociaż i ten trend powoli się odwraca. Oddajemy dzieci do żłobków, potem przedszkoli i szkół, na zajęcia dodatkowe…One szybko dorastają, i wychodzą z domu. Czasu, którego z nimi nie spędziliśmy, nie da się odrobić. To poważny dylemat naszych czasów, dla których najważniejsza jest efektywność i sukces.

Warto sobie ten sukces zdefiniować, dla samego siebie. Czy żyjemy po to, aby pracować, czy może pracujemy po to, aby żyć? W harmonijnym życiu jest miejsce na jedno i drugie. Gdy zachwiejemy tą równowagą, tracimy zdrowie i radość życia.

Powtarzamy sobie, że nie mamy wyboru, ale nasze życie i nasza uwaga jest naszym wyborem. Status materialny, nie zastąpi nam miłości.

„Tak długo snujemy plany i tak często, to czy jesteśmy szczęśliwi, zależy od czegoś co dopiero będzie. Zakładamy, że mamy mnóstwo czasu. A tak naprawdę mamy tylko ten dzień, który trwa.”

„Lubiłem swoją pracę i ceniłem pozycję, którą mi zapewniała. I co z tego? Za mało czasu poświęcałem temu wszystkiemu, co przez cale życie dawało mi energię: Margaret i dzieciom. …Chyba się bałem. Byłem, jak skamieniały. Tak mnie ukształtowała moja rola. Teraz kiedy umieram, zdaję sobie sprawę, że wystarczyło być dobrym człowiekiem. Dlaczego samoocena, tak bardzo zależy od statusu materialnego?”.

 

ŻĄŁUJĘ, ŻE NIE POTRAFIŁEM WYRAŻAĆ SWOICH UCZUĆ SZCZERZE I OTWARCIE

Wszyscy mamy problemy z wyrażaniem swoich prawdziwych uczuć. Łatwo dać się ponieść życiu i jego sprawom, i zapomnieć, że prawdziwe uczucia potrzebują uwagi, odwagi i relacji z ludźmi. Trzeba mieć też czas na wyrażanie swoich uczuć. Nie zdajemy sobie sprawy, dopóki nie stajemy w obliczu śmierci, że życie może się skończyć w jednej chwili i że nasz czas jest ograniczony. Zamiast wyrażać szczerze swoje uczucia, uciekamy od szczerości, bo boimy się odrzucenia i oceny. W ten sposób oddalamy się od siebie:

„Dlaczego wszyscy tak się boimy otworzyć i zdobyć na szczerość? Odgradzając się od bliskich, narażamy się na rodzaj cierpienia, bo nie pozwalamy, aby nas poznali.”

Josef, jeden z pacjentów Bronnie Ware, w ostatnich dniach swojego życia, najbardziej żałował, że jego bliscy nigdy naprawdę go nie poznali, bo nie dał im na to szansy.

Kiedy jesteśmy dziećmi, naturalnie i z radością wyrażamy swoje uczucia. Dorastając często tracimy tę naturalną autentyczność i lekkość. Warto sobie uświadomić jego niezwykłą moc i obecność w każdym z nas, nawet jeśli jest głęboko schowane.

Stworzyliśmy świat, w którym jesteśmy coraz bardziej samotni i zamknięci w sobie. Wyrażanie swoich uczuć i szczerość staje się aktem odwagi i nie jest wartością preferowaną przez naszą kulturę.

Umierająca Jude, która z powodu wyboru swojej miłości, została odrzucona przez matkę, nigdy nie żałowała swojej decyzji. W ostatnich dniach swojego życia, za najważniejsze doświadczenie swojego życia i przekaz dl potomnych, uznała mówienie o swoich prawdziwych uczuciach. Człowiek wielu rzeczy nie mówi, bo jest zbyt dumny albo z lenistwa, albo ze strachu przed odwetem i upokorzeniem:

„Musimy się uczyć mówić co czujemy, od razu. Nie zwlekać z tym. Nikt z nas nie wie, kiedy będzie za późno. Mów innym, że ich kochasz. Mów, że ich doceniasz. Nieważne, że tego nie zrozumieją albo zareagują inaczej niżbyś chciała. Liczy się to, że mówisz.”

Umierający musi czuć, że wszystko co chciał powiedzieć, zostało powiedziane. To sprawia, że odchodzi w spokoju. W spokoju też zostawia swoich bliskich. Daje im szansę, na wyrażenie swoich uczuć i nie pozostawia ich w poczuciu winy.

 

ŻAŁUJĘ, ŻE STRACIŁAM KONTAKT ZE SWOIMI PRZYJACIÓŁMI

Jeśli cały swój czas podporządkowujemy osiąganiu celów i karierze zawodowej, zarabianiu, zdobywaniu nowych przedmiotów zaczyna go brakować dla bliskich i ważnych ludzi. Tego czasu nie da się nadrobić. Ludzie wokół nas, przyjaciele potrzebują naszej uwagi i czasu. Jeśli go dla nich nie znajdziemy, odejdą. I może się któregoś dnia okazać, że nie będziemy mieli nikogo z kim moglibyśmy dzielić swoje radości i smutki, swoje życia. Zbyt wiele naszych relacji jest powierzchowna, oparta na wzajemnych potrzebach i oczekiwaniach, a nie realnych więziach. Łatwo nawiązujemy przelotne znajomości, równie łatwo z nich rezygnujemy, nie doceniamy jakości wynikającej ze wspólnie przeżytych chwil, dzielenia codzienności na dobre i złe. Tymczasem samotność jest realnym cierpieniem. Człowiek potrzebuje rozmowy, dotyku, kontaktu z drugim człowiekiem. Nic tego nie jest w stanie zastąpić. I ta refleksja pojawia się nazbyt często w ostatnich dniach życia wielu ludzi.

 

ŻAŁUJĘ, ŻE NIE POZWOLIŁEM SOBIE ABY BYĆ SZCZĘŚLIWYM

Szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych, każdym razie nie w tak dużym stopniu jak nam się wydaje. To czy jest się szczęśliwym, jest kwestią naszego świadomego wyboru. Cierpienie jest nieodłączną częścią naszego życia, ale to nie ono przesądza o tym czy jesteśmy szczęśliwi czy nie. To raczej nasze wewnętrzne nastawienie i wybór: „Możemy wybierać to na czym chcemy się skupić.”

Nasza energia podąża za naszą uwagę. Jesteśmy tym o czym myślimy, na czym skupiamy swoja uwagę. Wszystkie nasze cierpienia i radości kumulują się w naszych umysłach i ciałach. Sama Bronnie doświadczyła tego na własnej skórze, w obliczu choroby i codziennie podejmowała decyzję, aby być szczęśliwą: „zdałam sobie sprawę, że miałam fantastyczne życie, że zdobyłam się na to, żeby pójść za głosem serca i za powołaniem i dzięki temu potrafiłam się zmierzyć ze śmiercią i pogodzić z losem. Osiągnęłam cudowną pogodę ducha.”

Przeszła swoją długa drogę, od myśli o samobójstwie, do stanu głębokiej harmonii i wewnętrznego spokoju, akceptacji swoich emocji i wyborów.

Nasz stan ducha, odkłada się w naszym ciele. Nasze choroby są w dużej mierze wyrazem zaburzonej równowagi i konsekwencją naszych codziennych wyborów.  Nasze organizmy wysyłają nam sygnały, ale często nie potrafimy ich odczytać. Nie potrafimy się z nimi komunikować, zaniedbujemy je. Tymczasem zdrowie jest wartością, daje niesamowitą radość istnienia i wolność.

 

WARTO ŻYĆ PROSTO I SZCZERZE

Ludzie zadziwiająco często żyją życiem, w którym starają się coś udowodnić innym. Zamiast żyć życiem najlepszym dla siebie, przeglądamy się w opiniach innych ludzi, tracąc z oczu, to co jest dla nas naprawdę ważne. Nie umiemy wyrażać swoich uczuć, nawet wobec własnych partnerów i dzieci. Nie wystarcza nam odwagi i uważności. Tymczasem dobre życie to proste życie. Nie musimy mieć wielkich domów, najlepszych samochodów i ekskluzywnych wakacji. Nasze życie jest mniej wymagające niż nam się wydaje. Potrzebujemy dachu nad głową i poczucia bezpieczeństwa. Potrzebujemy zajęcia, które daje spełnienie. Ale przede wszystkim potrzebujemy bliskich i czasu dla nich i dla siebie. Może warto się zastanowić czy to wszystko czego „potrzebujemy”, co wydaje nam się niezbędne do szczęścia, jest nam naprawdę niezbędne?

„Czasem wystarczy zmienić perspektywę. Naprawdę musimy mieszkać w tak dużym domu? Każdy powinien zrewidować swój sposób myślenia i zastanowić się co jest najlepszym rozwiązaniem dla całej rodziny, nie tylko z perspektywy komfortu i wygody życia. Jeśli ludzie się kochają, to bardziej potrzebują siebie niż gadżetów. Nasze Ego jest ogromne i przeszkadza nam dostrzec to co naprawdę ważne.”

Żyjemy mało refleksyjnie. Otaczamy się mnóstwem niepotrzebnych ludzi, tematów i przedmiotów. A nasz czas i uwaga są ograniczone. Sama Ware zredukowała swój stan posiadania, sprzedając i rozdając to co zbędne.

„Za każdym razem, kiedy uwalniałam się od przedmiotów, przypominałam sobie, jak mało potrzebuję, żeby być szczęśliwa”.

Czuła się dzięki temu dużo bardziej wolna i lekka. Przywykamy do naszych rzeczy tak bardzo, że wydaje nam się, że nie moglibyśmy bez nich żyć. Być może pozbycie się wszystkiego co mamy, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ale idea życia minimalistycznego, prostego i oszczędnego, w dbałości o naszą planetę, staje się w dzisiejszym świecie coraz bardziej widzialna. Ograniczenie konsumpcji może okazać się jedyną realną drogą, aby zachować życie na naszej planecie.

Bronnie Ware nigdy nie usłyszała, że ludzie żałują

  1. że nie mieli więcej pieniędzy
  2. że nie mieli lepszych samochodów
  3. że nie zrobili większej kariery
  4. że nie spędzili więcej czasu w pracy  
  5. że nie zarobili więcej pieniędzy

Autor : Agata Nowińska

Literatura: Bronnie Ware ” Czego najbardziej żałują umierający”.