DOBROSTAN CZYLI ZDROWIE I BOGACTWO PSYCHICZNE

Szczęśliwi ludzie żyją dłużej, zdrowiej, mają lepsze relacje, a nawet pracę. Z badań wynika, że są odporniejsi na ból, dłużej zachowują młodość, są bardziej kreatywni. 

CZY SZCZĘŚCIE MUSI BYĆ MORALNE?

Czy szczęście chirurga ratującego ludzkie życie, jest takim samym szczęściem co szczęście kibica Legii? Innymi słowy, czy szczęście to przyjemność, czy może coś więcej?

Choć szczęście leży u podstaw wszystkich naszych dążeń i działań, to wciąż bardzo mało o nim wiemy, kierując się intuicją, a nierzadko stereotypami. Próbę zdefiniowania szczęścia podejmują od wieków filozofowie, pisarze i zwykli ludzie.  Natura szczęścia stała się też przedmiotem poważnych badań naukowych i medycznych. Przez wieki przedmiotem zainteresowań psychologów, było raczej leczenie i eliminacja zaburzeń, aniżeli wspieranie człowieka w rozwijaniu jego mocnych stron. Jednym słowem tradycyjna psychologia skupiała się głównie na chorobie, zyskując nawet miano wiktymologii, czyli nauki o ofiarach. Podobnie było z medycyną. Współcześnie zmienia się jednak paradygmat zainteresowań tych nauk, stawiając w centrum zdrowie a nie chorobę (salutogeneza).

 

NAUKOWE SZCZĘŚCIE

Szczęście w znaczeniu dobrostanu, stało się przedmiotem zainteresowania psychologii pozytywnej. Bada ona naturę i istotę ludzkiego dobrostanu, oraz jego wpływu na jakość ludzkiego życia i zdrowia. Psychologia pozytywna, między innym dzięki licznym badaniom jakie na jej gruncie prowadzone są od końca lat 90, zyskała rangę teorii naukowej, która niewiele ma wspólnego z powszechnie uprawianą szczęściologią.

Także współczesna medycyna tworzy i operuje definicją dobrostanu. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nasze zdrowie jest stanem pełnego dobrostanu fizycznego, psychicznego, społecznego i duchowego. To tak naprawdę przesłanki udanego i szczęśliwego życia.

Z licznych już dzisiaj badań wynika, że szczęście i pozytywne emocje, mają niebagatelny wpływ na nasze życie i zdrowie. Szczęśliwi ludzie żyją dłużej, zdrowiej, maja lepsze relacje, a nawet pracę. Z badań wynika, że są odporniejsi na ból, dłużej zachowują młodość, są bardziej kreatywni. Powodów, ale i dowodów które wskazują, że warto być optymistą jest tak wiele, że trudno nie zacząć traktować szczęścia poważnie. Nauka wciąż bada te wzajemne powiązania, ale jedno jest pewne, pomiędzy zdrowiem i szczęściem istnieje ścisła korelacja.

Zważywszy fakt, że depresja staje się epidemią 21 wieku, a liczba samobójstw, zwłaszcza dzieci rośnie w dramatycznym tempie, temat szczęścia i dobrego życia oraz zdrowia psychicznego i fizycznego, staje się wyzwaniem współczesnych czasów.

 

CO TO JEST SZCZĘŚCIE?

Choć jesteśmy do siebie podobni, to jednak na poziomie indywidualnym bardzo się między sobą różnimy, co wyróżnia gatunek ludzki spośród wszystkich innych gatunków. Mamy odmienne potrzeby i aspiracje, co innego sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Na bardzo ogólnym poziomie, człowiek dąży do tego co przyjemne, a unika tego co nieprzyjemne.

To oczywiście duże uproszczenie, bo ten sam człowiek, naraża się dobrowolnie na wysiłek i trud, a nawet poświęca swoje życie dla ratowania życia kogoś innego.

Przecież nie kieruje nim przyjemność ani chęć bycia nieszczęśliwym. Co w takim razie kieruje takimi ludźmi?

Dążenie do szczęścia z całą pewnością wiąże się z realizacją potrzeb. Ale dążenie do przyjemności i unikanie nieprzyjemności, nie jest jedyną potrzebą człowieka.

Z całą pewnością my ludzie, dążymy do czegoś więcej niż tylko przyjemne doznania. Kierują nami także wyższe potrzeby takie jak, humanitaryzm, empatia, chęć samorealizacji, odwaga, współczucie czy wdzięczność.

 

MASLOW I POTRZEBY

Wg teorii Maslowa, człowiek musi zaspokoić potrzeby elementarne, takiej jak głód czy bezpieczeństwo, żeby móc realizować potrzeby wyższego rzędu. Zgodnie z nią głodni i zmarznięci będziemy zaspokajać w pierwszej kolejności, własne potrzeby. A jednak historia zna przypadki ludzi, którzy głodni oddawali ostatni kawałek chleba, zmarznięci, ostatni koc, ryzykując własne życie.  np. w obozach koncentracyjnych. Ci ludzie realizowali potrzeby wyższego rzędu, choć ich egzystencja była zagrożona. Przecież nie kierowała nimi chęć unieszczęśliwienia się. Wybierali wyższe wartości, aby nadać swojej egzystencji godność i sens.

 

EUDAJMONIZM I HEDONIZM

Niemal najbardziej spektakularny dyskurs, dotyczący wartościowania tego co kieruje ludzkim zachowaniem, toczy się od wieków pomiędzy dwoma starożytnymi systemami filozoficznymi tj. hedonizmem i eudajmonizmem. Przewija się on konsekwentnie we wszystkich współczesnych koncepcjach szczęścia.

Hedoniści upatrują dobrego życia w doraźnych przyjemnościach zmysłowych. Nie ważne jakie cele realizujemy w życiu, liczy się, ile doświadczamy w nim radości bądź bólu. Hedoniści nie wartościują szczęścia człowieka. Radość lekarza ratującego życie, nie różni się dla nich od radości z zakupu sukienki. Z tego punktu widzenia dobre życie, to życie przyjemne, nieważne z jakiego powodu. Teoretycznie zadowolony „holik” zakupoholik, alkoholik…także realizuje hedonistyczną przyjemność. Tak wizja szczęścia jest prosta. Szczęście = przyjemne doznania. Niestety, takie szczęście bywa ulotne i nietrwałe. Każda przyjemność się w końcu wyczerpuje, bo szybko do niej przywykamy. Nauka opisuje to jako zjawisko kołowrotu hedonistycznego. Gonimy za przyjemnością, konsumujemy ją, szybko nam się nudzi i szukamy kolejnej. Ta pogoń z góry skazuje na niespełnienie.

Eudajmonizm, upatruje sens dobrego życia, w życiu pełnym zaangażowania znaczenia i wartości. O ile hedonistyczna droga do dobrostanu prowadzi przez przeżywanie czegoś dobrego, o tyle eudajmonistyczna wizja, to zdobywanie i rozwijanie czegoś dobrego sobie. Hedoniści nie pytają, dlaczego mamy dobre życie. Ważna jest przyjemność. Dla eudajmonistów człowiek ma wartościowe życie, o ile może się wykazać posiadaniem wartościowych przymiotów.

 

LUDZIE PRAWDZIWIE BOGACI

Ludzie szczęśliwi wg eudajmonistów to ludzie rozwijający swój potencjał i swoje zasoby, czyli bogactwo psychiczne. Szczęście ludzi bogatych psychicznie nie realizuje się w doraźnych przyjemnościach. Prawdziwie szczęśliwi są ludzie bogaci psychicznie. Bogactwo psychiczne to doświadczanie wysokiej jakości życia, czyli czegoś więcej niż przelotnej chwili radości. Wg Słynnego badacza szczęścia Eda Dienera, zwanego Doktorem Szczęście psychologii pozytywnej, prawdziwe bogactwo wykracza poza dobra materialne i nie mieści się w popularnych koncepcjach inteligencji emocjonalnej. Bogactwo psychiczne to nasza rzeczywista wartość netto, poczucie, że nasze życie jest wspaniałe, dające satysfakcję. To poczucie zaangażowania, dążenie do ważnych celów, doznawanie pozytywnych emocji i duchowość. Prawdziwe bogactwo, to nasze postawy wobec życia, wsparcie społeczne, rozwój duchowy, stan zdrowia, różne formy aktywności. To doświadczenie wysokiej jakości życia.

Wg. Eda Dienera na bogactwo psychiczne składają się:

– zadowolenie z życia i poczucie szczęści (pozytywne emocje)

– poczucie sensu życia i zaangażowanie

– dobre relacje

– praca, pasja, aktywności, które nas angażują

– wartości i cele życiowe

– zdrowie psychiczne i somatyczne

– poczucie bezpieczeństwa i zasoby materialne pozwalające na realizacje naszych potrzeb.

Jakość naszego życia prędzej czy później ucierpi, jeśli zaniedbamy któryś z ww. aspektów. Nie trzeba być milionerem, aby móc się uważać za bogacza. Ludzie bogaci psychicznie doznają przyjemnych uczuć, ale przede wszystkim miłości, wdzięczności czy współczucia. To ludzie kierujący się wartościami, jakie wszyscy podziwiamy, a przy tym wolni od małostkowości i negatywizmu. Nie szukają gorączkowo nowego partnera, fortuny, kolejnych mocnych wrażeń, ponieważ są głęboko osadzeni w ważnych i głębokich związkach, sensownych zajęciach, dających im prawdziwe spełnienie.

 

DOBROSTAN WG. PSYCHOLOGÓW POZYTYWNYCH

Psychologia pozytywna, podobnie jak eudajmoniści zajmuje się szczęściem w znaczeniu spełnionego i wartościowego życia. Prof. Martin Seligmann jest autorem pojęcia Dobrostanu (model PERMA), czyli życia, w którym rozwijamy nasze wartości i mocne strony, realizując swój potencjał. Według psychologów pozytywnych, dobrostan to dobrze przeżywane życie – well lived life, czyli wellbeing.

Wg psychologów pozytywnych, na dobrostan składa się 5 elementów: pozytywne emocje, poczucie sensu, zaangażowania, dobre relacje i osiągnięcia.

Pozytywne emocje to elementy hedoniczne takie jak radość, przyjemność, zachwyt, ekstaza, ciepło, wygoda itp.

Zaangażowanie, czyli pochłonięcie dana czynnością. Całkowite w niej zatopienie, które ma miejsce wtedy, gdy robimy to co kochamy, jest to dla nas wyzwaniem i robimy to dla niego samego a nie ze względu na jakąś gratyfikację. Doświadczamy wtedy czegoś prof. Mihaly Csikszentmihalyi opisał jako stan Flow. Dzieje się tak gdy robimy coś, co całkowicie przyciąga naszą uwagę.

Sam profesor opisał stan przepływu jako: „bycie całkowicie zaangażowanym w działanie dla samego dobra. Każde działanie, ruch i myśl następują nieuchronnie po poprzednim, tak jak granie jazzu. Cała Twoja osoba jest zaangażowana i wykorzystujesz swoje umiejętności do maksimum.” M. C Ted

Stan Flow wymaga zaangażowania wszystkich naszych talentów, sił i energii. Dzieje się to niejako bez wysiłku, gdy mamy poczucie jakby czas się zatrzymał. Stanu Flow łatwo doświadczają dzieci, pochłonięte bez reszty zabawą.

Możemy być całkowicie pochłonięci graniem w tenisa…jednak nie mieć poczucia, że to wszystko o co nam chodzi w życiu. To właśnie poczucie sensu sprawia, że nasze życie nabiera innego wymiaru. Większość z nas poszukuje bowiem czegoś więcej niż tylko miłego, zabawnego życia. Pragniemy miłości, dobra, przyjaźni, nadziei, wartości, które wynoszą nasze życie w wymiar życiowej misji.

Człowiek jest istotą społeczną. Niewiele dobrego w naszym życiu dokonuje się w samotności. To w relacjach z innymi realizuje się nasze człowieczeństwo. To w nich lokujemy najwięcej emocji, to w nich realizuje się miłość, przyjaźń, macierzyństwo, wdzięczność czy nadzieja. Ludzie chcą mieć dzieci, choć z badań wcale nie wynika, że są one źródłem największej przyjemności. Pary bezdzietne mają bardziej przyjemne i beztroskie życie. Gdyby ludzie kierowali się tylko przyjemnością, ludzkość już dawno by wymarła. Opiekujemy się starymi rodzicami, ludźmi chorymi, nie dla przyjemności i ekstazy. Chodzi głęboką wartość ludzkich relacji, nadającą życiu sens. Z licznych badań wynika, że dla więźniów dużo dotkliwsza jest kara izolacji od innych ludzi, niż zimno czy głód.

Trwające aż 80 lat, słynne badanie Harward Grant, pokazało, że to co tak naprawdę sprawia, że czujemy się szczęśliwi to relacje z innymi ludźmi. Wynik badania był jednoznaczny. Niezależnie od tego jak ułożyło się życie zawodowe uczestników badań, czy byli biedni, czy bogaci, wszyscy uznali, za największą siłę człowieka jest zdolność kochania i bycia kochanym. Ludzie, którzy są mocniej przywiązani do rodziny, znajomych czy wspólnot są szczęśliwsi, zdrowsi i żyją dłużej. Samotność bywa toksyczna. Ludzie odizolowani od innych bardziej niż by tego chcieli, są mniej szczęśliwi, podupadają szybciej na zdrowiu, ich umysł pracuje gorzej i żyją krócej od tych, którzy nie są samotni. Dobre związki potrafią uchronić przed problemami związanymi ze starzeniem się i bólem. Związki chronią nie tylko nasze ciała, ale też umysły. Poczucie bezpieczeństwa w związku po osiemdziesiątce działa protekcyjnie, jeśli ludzie wiedzą, że mogą zawsze liczyć na swoją drugą połowę.

Relacje z innymi są szczególnie ważnym aspektem życia. Zdaniem biologów, życie społeczne jest najskuteczniejszą formą przystosowania. Wg brytyjskiego psychologa Nicka Humphreya, duże mózgi służą nam nie tyle do rozwiązywania problemów fizycznych, ile społecznych. Wg neurobiologa społecznego Johna Cacioppo, samotność jest tak obezwładniającym stanem, że kultywowanie związków z innymi, trzeba uznać za kwestię absolutnie fundamentalną dla ludzkiego dobrostanu.

Jeśli zatem chcemy przeżyć nasze życie dobrze i zdrowo, twórzmy dobre relacje, bo one nadają naszemu życie poczucie sensu i spełnienia. Czynią z nas prawdziwych bogaczy, którzy dożywają w zdrowiu późnej starości. Co ciekawe, zdaniem Stephanie Brown z Uniwersytetu w Michigan, udzielanie wsparcia innym ma większe znaczenie dla długości życia niż jego otrzymywanie.

 

Autor: Agata Nowińska