DZIECI W SIECI

Smartfony dostarczają nam przeżyć i prawdziwych emocji. Są źródłem inspiracji, narzędziem pracy, sposobem na budowanie relacji. Niestety mają też swoją ciemną  stronę. Wywołują bóle głowy, zmęczenie, psują naszym dzieciom słuch i pożerają ich czas. Powodów, żeby od nich odpocząć jest wiele. Dlaczego tak trudno to zrobić?

 

Smartfony, media społecznościowe, sieć,  towarzyszą nam od rana do wieczora, w pracy, w życiu osobistym, wszędzie. Śpimy z nimi, budzimy sie znimi, jeździmy na urlop, chodzimy do pracy. Bywa, że spędzamy z nim więcej czasu niż z kimkolwiek innym. Dostarczają nam przeżyć, radości, emocji, inspiracji. Trudno znaleźć obszar, w którym nie można by było ich wykorzystać. Niestety mają też swoje ciemne strony. To co widać na pierwszy rzut oka, to ogromna ilość czasu jaką nam zabierają. Smartfony dosłownie pożerają nam czas, można powiedzieć, że zabierają nam życia. Choć w założeniu przecież miały nam je zwrócić, ułatwiając załatwianie wielu spraw.Podobnie jest z mediami społecznościowymi, zwłaszcza z Facebookiem. Jak pokazują badania portalu statista.com z 2018 r. z Facebooka korzysta ponad 15 milionów Polaków, z czego 12% kont należy do użytkowników w wieku od 13. do 17 roku życia. To oznacza, że ponad 1,8 miliona nastolatków może być narażona na negatywne oddziaływanie serwisu. Dla tych ostatnich korzystanie z serwisu niesie najbardziej dotkliwe konsekwencje. W ich przypadku najszybciej dochodzi do uzależnienia, zaburzeń kognitywnych, czy wykluczenia społecznego. Choć to wbrew regulaminowi korzystają z niego dzieci poniżej 13 roku życia, którym konta zakładają rodzice. Według statystyk angielskiej organizacji zapobiegającej okrucieństwu wobec dzieci (NSPCC) aż 1/5 dzieci w wieku od ośmiu do jedenastu lat ma profil w mediach społecznościowych.

Rozwój technologii przyniósł nam też wiele dobrego.  Ma zdecydowanie ogromny wpływ na nasze życie, zarówno ten pozytywny jak i negatywny. Sieć i smartfon są dla ludzi. Ale trzeba nauczyć się z nich madrze i świadomie korzystać. A świadome korzystanie polega nie tyle na tym aby się od nich odcinać, ile nauczyć się z nich korzystać w sposób kontrolowany. W przeciwnym razie, zamiast korzyści, będziemy konsumować tylko straty.

 

UZALEŻNIENI OD SMARTFONA

Większość z nas sięga po smartfon, tablet czy komputer, gdy tylko się obudzi. Ostatnie wiadomości sprawdza tuż przed zaśnięciem. Mocno zaburzając tym samym dobry sen i równowagę psycho-fizyczną. Zafundowaliśmy sobie ciągły i nieustający dostęp do informacji. Czy to dzień czy noc, odbieramy setki powiadomień. Wyczekujemy nowości, bo tak skonstruowane są nasze mózgi. Lubią, gdy coś się dzieje, dużo i szybko. Odpalają wtedy układ nagrody. To dzięki niemu czujemy się ciągle podnieceni, podłączeni, podekscytowani i usatysfakcjonowani. Czujemy przypływ energii i adrenaliny. Nasze mózgi lubią bodźce, a sieć jest ich nieustającym dostarczycielem.Powoli rozpoznajemy negatywne zjawiska wiążące się z nadużywaniem sieci czy urządzeń mobilnych. Jednocześnie nadal mamy zbyt mało badań, aby poznać całokształt skutków ich faktycznego oddziaływania w dłuższej, aniżeli ta dostępna badaczom perspektywie.  Z jednej strony sieć to dostęp do wiedzy, kultury, sztuki, inspiracji, atrakcji, nieograniczonej ilości znajomych… Z drugiej, do ich antytezy. To co bezsporne, to fakt, że sieć i smartfon uzależniają, bo wywołuje w nas silne emocje. Nie wszyscy potrafimy się z nimi obchodzić, choćby ze względu na wiek.

 

 

Zdaniem naukowców, poznawanie świata na ekranie tabletu i smartfona wprowadza zamęt w rozwoju poznawczym dziecka. Zamiast relacji i zabaw z rówieśnikami, dzieci coraz częściej wybierają ekran smartfona, bo jest dla nich atrakcyjniejszy. Kto z nas nie widział tego smutnego widoku dzieci wgapionych w ekrany, które zdają się w ogóle nie zwracać uwagi na siebie nawzajem uwagi, a jeśli, to tylko o tyle, o ile mogą się podzielić czymś co właśnie znalazły w smartfonie. W ten sposób zamiast uczyć się budować relacje, rozpoznawać emocje swoje i swoich kolegów, rozpoznają głównie emotikony w telefonie. Rozgorączkowane, z nieprzytomnymi oczami, wpatrują się w małe migotające ekraniki, jakby świat poza nimi nie istniał. Szybko tracą zainteresowanie dla sportu, zabawy, kontaktów z rówieśnikami, nie chcą czytać książek, rysować, nie wdrapują się na drzewa.

Problem dotyczy też dzieci bardzo małych. Raport Millward Brown Poland z 2015 roku, przygotowany dla fundacji Dzieci Niczyje, pokazuje, że ponad 40 proc. rocznych i dwuletnich dzieci w Polsce korzysta z tabletów lub smartfonów(!). Co trzecie dziecko z tej grupy korzysta z jednego z tych urządzeń codziennie lub prawie codziennie. Wg lekarzy i psychologów to zdecydowanie zbyt wcześnie. Choć rodzice są zachwyceni, że ich dzieci tak szybko obłaskawiają nowe technologie, to na tym etapie rozwoju dziecka są one niebezpieczne. Zamiast rozwijać złożone procesy poznawcze, dzieci jakby przeskakują pewien etap rozwoju. Tablety nie rozwijają dziecięcych umysłów, bo wypaczają sposoby postrzegania rzeczywistości (teoria reprezentacji).

Wg Jamesa Steyera, psychologa z Common Sense Media, dzieci mogą zatracić się w mediach społecznościowych i w ogóle utracić potrzebę rozmawiania z rówieśnikami. Dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy dzieci wolą wysyłać wiadomości kolegom na Facebooku, zamiast z nimi porozmawiać, i to nawet jeśli przebywają w tym samym pokoju! Granica pomiędzy światem realnym a wirtualnym szybko się zatraca. I wszystkim nam powinna zapalić się czerwona lampka. Uzależnienie od smartfona i mediów społecznościowych jest takim samym uzależnieniem jak każde inne. Różni się tylko przedmiotem. Pozostałe mechanizmy są dokładnie takie same. Brak używki (smartona, FB) wywołuje zespół odstawienia, czyli niepokój a nawet prawdziwy strach przed jej brakiem.  Psychologia opisuje to zjawisko jako Fear Of Missing Out. Dotyczy sytuacji, gdy potrzebujemy być cały czas „podłączeni”, aby przypadkiem nic nas nie ominęło. To już choroba cywilizacyjna XXI wieku. Najnowsze badania pokazują, że nie jest to tylko problem behawioralny, uzależnienie od internatu czy smartfona może doprowadzić do niekorzystnych zmian w ludzkim mózgu. Uzależnienie od urządzeń elektronicznych zaburza też relacje międzyludzkie, ponieważ ludzie przestają ze sobą rozmawiać a przez to uczyć się komunikacji i radzenia sobie ze swoimi potrzebami i emocjami.

Jak dowiedzieć się czy masz syndrom FOMO?

Oto prosty test opracowany przez Caglara Yildirima z Uniwersytetu Nowego Jorku. Wynik od 21 do 60 oznacza, lekką fobię. Wyniki 61-99 i wyżej są niepokojące i oznaczają, że zaczynasz mieć problem. (Focus.pl)

Oceń prawdziwość zdań w stosunku do ciebie, podając punkty od 1 (oznacza “zdecydowanie się nie zgadzam”) do 7 (“zdecydowanie się zgadzam”).

  1. Czułbym się niekomfortowo nie mając stałego dostępu do informacji przez mój smartfon.
  2. Denerwuje się, gdy nie mogę za każdym razem, gdy chcę sprawdzić czegoś z pomocą smartfona.
  3. Brak dostępu do informacji w moim urządzeniu (wiadomości, wydarzenia, pogoda) sprawia, że się denerwuje.
  4. Czuję zdenerwowanie, gdy nie mogę wykorzystać mojego smartfona oraz jego możliwości za każdym razem, gdy mam na to ochotę.
  5. Możliwość rozładowania się baterii w moim smartfonie mnie niepokoi.
  6. Gdybym przekroczył swój limit transferu danych lub środków na połączenia na dany miesiąc – spanikowałbym.
  7. Jeśli nie mam zasięgu telefonu lub Wi-Fi, natychmiast sprawdzam, czy w okolicy gdzieś nie mogę go uzyskać.
  8. Obawiam się, że bez możliwości używania smartfonu mógłbym się gdzieś zgubić.
  9. Jeśli przez długi czas nie sprawdzam mojego smartfona odczuwam potrzebę zrobienia tego.
  10. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że nie mogę skontaktować się natychmiast ze znajomymi.
  11. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że moja rodzina nie ma ze mną kontaktu.
  12. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że nie otrzymam ważnych wiadomości tekstowych i będę niedostępny dla połączeń.
  13. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że nie będę mógł pozostać w kontakcie ze znajomymi i przyjaciółmi.
  14. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że ktoś będzie chciał się ze mną skontaktować i nie uda mu się.
  15. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że stały kontakt z moją rodziną i przyjaciółmi zostanie zaburzony.
  16. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że nie jestem w stałym połączeniu z moimi internetowymi profilami.
  17. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że nie będę na bieżąco z tym co dzieje się w sieci i na mediach społecznościowych.
  18. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, że nie będę otrzymywał ważnych powiadomień od moich kontaktów oraz źródeł wiedzy.
  19. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, bo nie mogę sprawdzić wiadomości.
  20. Nie mając przy sobie smartfona odczuwam niepokój, bo nie wiedziałbym co robić.

 

 

MOWA NIENAWIŚCI CZYLI HEJT

Jednym z najbardziej negatywnych zjawisk jakich doświadczamy w sieci, poza uzależnieniem od niej, jest mowa nienawiści i agresja, czyli wszechobecny hejt.  Organizacja Global Dignity wraz z biurem Rzecznika Praw Dziecka w raporcie „Wilki i owce w Internecie” z lipca 2017 roku, sprawdziła jak wiele dzieci doświadczyło internetowej nienawiści. Z raportu wynika, że aż 43 proc. młodych między 12 a 24 rokiem życia doświadcza hejtu na sobie, z kolei 20 proc. badanych przyznaje, że są hejterami… A hejt nie dotyczy przecież tylko ludzi młodych.

Choć sieć stanowi cenne źródło informacji, inspiracji, kultury, to jest też miejscem pełnym pułapek i zagrożeń, przed którymi najtrudniej obronić się dzieciom. Jednym z nich jest właśnie tzw. hejt (ang. hate – nienawidzić). Hejt to działania podszyte agresją, nienawiścią, brutalną krytyką, poprze słowo, także publikację nieodpowiednich treści. Hejt stał się zjawiskiem wszechobecnym zwłaszcza na forach internetowych czy portalach społecznościowych. Zaczyna być obecny już nawet w życiu politycznospołecznym, w świecie mediów, i jest to bardzo niepokojące zjawisko. Powoli oswajamy się z nim i przestajemy na nie reagować z należytą uważnością. Bywa, że winy szukamy w samej ofierze, bo po co „się wypowiadała, pokazywała, była…”.  To sprawia, że hejterzy czują się coraz bardziej bezkarni.

Problem może dotknąć wszystkich, nie tylko celebrytów czy polityków, ale również użytkowników komputerów i urządzeń mobilnych, w tym dzieci. Organizacja Global Dignity wraz z biurem Rzecznika Praw Dziecka w raporcie „Wilki i owce w Internecie” z lipca 2017 roku, postanowiła sprawdzić, jak wiele dzieci doświadczyło internetowej nienawiści. Z raportu wynika, że aż 43 proc. młodych między 12 a 24 rokiem życia doświadcza hejtu na sobie, z kolei 20 proc. badanych przyznaje, że są hejterami.

Wg Kamila Sadkowskiego, analityka zagrożeń z firmy ESET, ofiarą hejtu może być praktycznie każdy – bez względu na wiek, płeć, rasę, mniej lub bardziej popularne przekonania. Przyczyna może być z pozoru błaha. Czasem wystarczy napisać jakiś komentarz, który nie spodoba się komuś innemu, żeby wywołać lawinę i doświadczyć prawdziwej agresji. Anonimowość sprawia, że autorzy czują się kompletnie bezkarni. Forma, którą stosują znacznie wykracza poza formę zwyczajnej krytyki. Jest w niej agresja i brutalność, która aż zadziwia, bo jej autorami są tak zwani zwykli ludzie. To szczególnie niszczące doświadczenie dla dzieci i ludzi młodych. Znane są z mediów przypadki dzieci, które pod wpływem hejtu, wycofały się z życia czy nawet popełniły samobójstwo. Przypadki utraty poczucia wartości i poczucia zaszczucia są nagminne i staja się doświadczeniem wielu z nas. Hejtu nie można ignorować. Odciska trwałe piętno na psychice człowieka. W przypadku dziecka, może sprawić, że zamknie się w sobie, odetnie od kontaktu z rodzicami i przyjaciółmi, zacznie mieć problemy w nauce oraz i w relacjach z innymi. U dzieci, które są hejterami, wzmagają się zachowania agresywne i postawy antyspołeczne.

 

W SIECI SIECI

Niekontrolowana obecność dziecka na portalu może mieć wpływ na rozwój społeczny, emocjonalny i kognitywny młodych ludzi, w szczególności u nastolatków, którzy wykazują tendencje narcystyczne. Eksperci od bezpiecznego korzystania z sieci przestrzegają przed tym co może spotkać nasze dzieci w sieci i uczą, jak eliminować niepożądane zachowania.

Mowa nienawiści to nie jedyne zagrożenia. Dzieci bardzo łatwo podejmują nowe kontakty, także z nieznajomymi. W ten sposób narażają się na potencjalny kontakt z przestępcą czy pedofilem (Wg. FBI w Stanach to aż 70 % dzieci).  Dzieci nie potrafią się przed tym obronić, pomimo wiedzy na temat zagrożeń podejmują zachowania ryzykowne. Często czują się samotne, co sprawia, że są szczególnie podatne na tego typu kontakty. Podają szybko swój adres, zdjęcia, nawiązują stały kontakt, bywa, że zaprzyjaźniają się i bardzo przywiązują do „przyjaciela z sieci”.

Te zjawiska sprawiają, że rodzice starają się chronić swoje dzieci, choćby odcinając je całkowicie od sieci czy smartfona. Pomysł, aby zupełnie pozbawić dzieci korzystania z nich, nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Świat wirtualny jest dokładnie tak samo niebezpieczny i bezpieczny, jak świat rzeczywisty. Nie ma sensu zakazywać dzieciom uczestnictwa w nim. To co ma sens, to uczyć dzieci świadomie korzystać z nowoczesnych technologii i dbać o swoje bezpieczeństwo w sieci.

Rodzice nie maja takiej mocy, aby uchronić dziecko przed każdym niebezpieczeństwem czy nienawiścią w sieci, tak jak nie są w stanie uchronić dzieci przez nienawiścią w ogóle. Dziecko może doświadczyć nękania, szantażu czy hejtu. wszędzie, w szkole, na podwórku, w domu, czy na obozie. Najważniejszym zadaniem rodzica uświadamiać dziecko. Nie przez nakazy i zakazy, ale poprzez zbudowanie dobrej relacji, rozmawianie z dziećmi i dawanie dobrego przykładu. Im lepsza relacja z dzieckiem, tym większa szansa na zapobieżenie nieszczęściu. Najważniejszy jest dobry kontakt i rozmowa, wykraczająca poza zdawkowe „czy wszystko w porządku”.

 

JAK MOŻEMY SIĘ CHRONIĆ?

Rodzice mają do dyspozycji różne narzędzia i aplikacje do kontroli tego z czym kontaktują się w sieci ich dzieci np. Family Link, program Beniamin, czy polski program Opiekun dziecka w sieci. Dzięki nim są w stanie sprawdzić np. lokalizację dziecka, także mieć wpływ na to, jakie treści dziecko przegląda, jakich aplikacji używa oraz określić czas przeznaczony na rozrywkę i zabawę. Niestety korzysta z nich tylko ponad 20 % rodziców. To wciąż bardzo mało. Dla porównania w Stanach, wartość ta jest dwukrotnie większa.

Zdaniem Kamila Sadkowskiego z ESET, współcześnie technologie mogą bardzo pomóc rodzicom i dzieciom. Niemniej nie należy tej kontroli nadużywać, bo efekt może być odwrotny. Całkowite pozbawienie dziecka dostępu do urządzenia mobilnego lub Internetu nie jest dobrym rozwiązaniem. Sprawdzi się w wypadku najmłodszych. U starszych dzieci może doprowadzić do wykluczenia cyfrowego lub do szukania przez nie sposobu obejścia nałożonego ograniczenia. Ostatecznie to rodzic decyduje o tym jaki rodzaj kontroli zastosować. Warto posłuchać fachowców i robić to świadomie, w sposób możliwie najmniej inwazyjny. Dzieci, zwłaszcza te starsze bardzo źle reagują na nadmierną kontrole i takie działania mogą być przeciw skuteczne. Jak zawsze, najlepsze są działanie edukacyjne. Warto tłumaczyć dzieciom, także w szkole, czym jest sieć i jakie zagrożenia niesie. Dobrze jest, gdy dzieci mogą wymienić się swoimi doświadczeniami w jakiejś większej grupie, choćby na zajęciach, które mogłaby i powinna oferować szkoła. Dzieci muszą wiedzieć ze jest coś takiego jak regulamin korzystania z mediów społecznościowych, powinny wiedzieć jak reagować, gdy widzą, że ktoś go narusza.

Kamil Sadkowski (twojedzieckowsieci.pl) podpowiada, że dobrze jest, aby rodzic założył konto wspólnie z dzieckiem i pokazał mu jak korzystać z ustawień prywatności, przestrzec przed bezmyślnym wrzucaniem zdjęć, filmów czy tekstów do Internetu. „Małoletni musi być świadomy netykiety, zwracać się do znajomych z szacunkiem, nie używać wulgaryzmów ani nie szykanować innych” – dodaje ekspert.

Dzięki narzędziom i aplikacjom do kontrolującym aktywność dziecka w Internecie rodzic może ograniczyć mu dostęp do niektórych stron lub aplikacji. Ponadto, opiekun ma możliwość monitoringu wszystkich odwiedzanych przez niego stron internetowych. W ten sposób może zawczasu wykryć informację o tym potencjalnie zagrażające.

Ekspert proponuje zastosowanie kilku prostych zasad:

  1. Edukacja.Należy uświadomić dziecku, jakie informacje może udostępniać na Facebooku oraz przedstawić mu zasady netykiety, czyli reguły poprawnego zachowywania się w sieci.
  2. Polityka prywatności.Treści zamieszczane na Facebooku mogą być widoczne publicznie, dla naszych znajomych lub bliskich. Warto pokazać dziecku funkcje możliwości zmiany ustawień oraz zweryfikować z pociechą swój profil za pomocą funkcji „Wyświetl jako”. Wówczas dziecko zobaczy, jakie informacje oraz zdjęcia wyświetlane są nieznajomym.
  3. Zasada ograniczonego zaufania.Ufaj, ale również kontroluj aktywność swojego dziecka w sieci. Za pomocą programów do kontroli rodzicielskiej możesz przyznać dostęp nastolatkowi do konkretnych stron lub aplikacji, a także ograniczyć czasowo możliwość korzystania z nich.

Nasz świat zmienia się w zawrotnym tempie, nowe technologie przyspieszają ten proces. Musimy umieć się do tego świata dobrze adaptować, czyli budować w dzieciach i w sobie świadomość otaczającej nas rzeczywistości od najmłodszych lat. Nowoczesne technologie nie są złem, ale mogą się nim stać, gdy nie nauczymy się z nimi mądrze obchodzić.

autor: Agata Nowińska

żródła:

www.twojedzieckowsieci.pl

Raport Millward Brown Poland z 2015 roku, przygotowany dla Fundacji Dzieci Niczyje

Raport Global Dignity : „Wilki i owce w Internecie” z lipca 2017