PSYCHICZNE NASTĘPSTWA PANDEMII

Pandemia wywróciła nasz świat do góry nogami. Zamknięci w domach przeżywamy zbiorową traumę izolacji. Wszyscy zaleźliśmy się w nowej sytuacji, która uczy nas czegoś nowego. Pandemia jest jak lustro. Można w nim wiele zobaczyć.

Za nami kilka miesięcy pandemi Covid – 19. Minął już pierwszy szok. Pandemia trwa kolejne miesiące. Sytuacja wcale się nie stabilizuje, choć mamy już sporą wiedzę i szanse na zaszczepienie się. Musimy się w tym wszystkim jakoś odnaleźć. Każdy przeżywa epidemię na swój sposób. Różne są nasze reakcje, bo odmienne są nasze doświadczenia, zdolność do adaptacji, temperamenty czy systemy wartości i konfiguracje społeczno – zawodowe. Wskutek tego różne uruchamiamy strategie radzenia sobie z rzeczywistością i różne mechanizmy obronne. Część z nas lekceważy doniesienia covidowe, czy nawet zaprzecza istnieniu pandemii, bo…” nikt z naszych bliskich nie zachorował”. Na drugim biegunie jest panika, czyli „wszyscy przez pandemię umrzemy, to tylko kwestia czasu”. Większość z nas nie wpada w żadną z tych skrajności i znajduje się gdzieś pośrodku skali paniki i zaprzeczania. Trochę się przejmuje, trochę zaprzecza, trochę dewaluuje zalecenia, względnie robi to rzadko. Pandemia ma różne oblicza i różnie jej doświadczamy. Choć na pewnym poziomie podobnie. Wielu z nas obawia się o swoje zdrowie, pracę, zarobki, dzieci. Duże nasilenie niepokoju i bezsilności, frustracji często skutkuje też złością a w konsekwencji agresją. Co staje się szczególnie widoczne w rodzinach w których ten problem już występował. Istnieje spora obawa, że ludzie a zwłaszcza dzieci, które zniknęły z systemu edukacji on line, mogą znajdować się w sytuacji realnego zagrożenia przemocą. O tym co dzieje się z dziećmi w czasie pandemii można by napisać osobny rozdział.

Pandemia, jak każdy stan krytyczny, wiele obnaża. W rodzinach, w szkołach, w firmach, w nas samych. Coś co się dotąd tliło gdzieś w tle, brak bliskości, wrogość, wewnętrzne konflikty i inne problemy ujawniają się teraz z całą mocą. Dobre relacje ze sobą i z innymi, dobre środowiska rodzinne i więzi społeczne działają teraz jak ponton. Ci co go mają, trzymają się na powierzchni, inni toną lub kurczowo trzymają się czegokolwiek.

Wciąż jeszcze za mało wiemy o realnych skutkach pandemii, ale nie ulega wątpliwości, że jest to doświadczenie skrajne, które wystawia nas na ciężką próbę. Choć, jak wynika z badań ,40 % obaw w dobie pandemii dotyczy wydarzeń, które raczej nigdy się nie wydarzą, to już sam fakt doświadczania przewlekłego niepokoju i frustracji może być przyczyna rozwoju zaburzeń lękowych, depresji czy zaburzeń snu. Doświadczeni samotnością, brakiem osobistej przestrzeni, niepewni jutra doświadczamy przewlekłego stresu. To może być dewastujące, znacznie osłabić nasze zasoby, odporność biologiczną i psychiczną.  Jedno z drugim jest przecież ściśle powiązane.

 

HISTORYCZNIE RZECZ BIORĄC

Choroby zakaźne przenoszone z człowieka na człowieka nie są niczym niezwykłym i towarzyszą człowiekowi od zawsze. Ich pojawienie się wywoływało określone reakcje psychologiczne całych zbiorowości, zmieniało dotychczasowe zachowanie i wprowadzało mniej lub bardziej skuteczne sposoby walki ze skutkami zarazy. Epidemie dżumy czy ospy dziesiątkowały ludzkość i lęk przed nimi jest głęboko osadzony w naszym ludzkim doświadczeniu. Epidemia niesie ze sobą bezpośrednie zagrożenie utraty życia i zdrowia. Nic dziwnego, że budzi w nas atawistyczny wręcz lęk. To co jest zjawiskiem nowym, to przyspieszenie transmisji wirusa na cały świat w wyniku globalizacji, zmian klimatycznych i szybkości przemieszczania się ludności. Rodzi to nowe obawy i lęk, a wraz z tym próby zdiagnozowanie konsekwencji tego zjawiska zarówno na poziomie społecznym jak i indywidualnym.

 

OSTRE ZABURZENIA STRESOWE

Przyjmuje się ze w pandemii około 20 % populacji doświadcza ostrego zaburzenia stresowego (Acute Stress Disorder – ASD. Wg. psychiatrów, pandemiczne ostre zaburzenie stresowe jest nieodroczoną reakcją ucieczkowo-obronną i może być związane z wystąpieniem nagłego stresora o niewyobrażalnych konsekwencjach lub stresora uruchamiającego lawinę zdarzeń prowadzących do postępującej destrukcji, której jednostka nie jest w stanie zatrzymać, nie może się jej przeciwstawić ani od niej uciec. Skala doświadczenia jest zróżnicowana, bo można być ofiarą zakażenia z bezpośrednim zagrożeniem życia, być bezpośrednim świadkiem takiego zdarzenia bądź pozostawać w grupie szczególnego ryzyka na skutek kontaktu z kimś zakażonym, co wiąże się z szeregiem konsekwencji epidemicznych jak np. pozostawanie w kwarantannie, konfrontowanie się z informacją o śmierci lub jej groźbą wśród osób najbliższych. Traumatyczne doświadczenia obejmują również konsekwencje wprowadzonych powszechnie restrykcji epidemicznych ograniczających swobodę działania, możliwość wykonywania swojego zawodu, dostęp do kultury i sztuki, możliwości egzystencjalnych czy dostępu do usług medycznych w związku z chorobami niezwiązanymi z pandemią.

Już wiadomo, że pandemia na długo pozostawi w nas ślad. Psychiatrzy mówią o zespole stresu pourazowego (PTSD) całego społeczeństwa. Nieoczekiwana i niechciana zmiana, wyprowadza nas, ze stanu psychicznego komfortu jaki daje w miarę przewidywalny świat. Niedobrym przezywaniu tego lęku nie pomaga nam społeczna izolacja. Dodatkowo doświadczamy utraty stabilności finansowej, trudnych warunków lokalowych, gdy cała rodzina nagle ląduje na małej przestrzeni, utraty dotychczasowych planów, przyzwyczajeń. Zmieniła się także, formuła naszej pracy, o ile w ogóle ją mamy. Zmieniło się i ciągle zmienia bardzo wiele. Sytuacja jest nieprzewidywalna, nie wiadomo jak długo to potrwa i jakie będą tego konsekwencje. Świadomość, że może być bardzo źle, że system zdrowia staje się niewydolny, że nasze dzieci tracą edukacyjnie i rozwojowo, że nasi najbliżsi są zagrożeni utratą życia lub zdrowia, powoduje, że doświadczamy niepewności, która już sama w sobie jest stresująca. Doświadczamy utraty kontroli nad własnym życiem.

Według badań, kobiety oraz osoby z wyższym wykształceniem, doświadczają silniejszego stresu psychologicznego i częściej rozwijają objawy PTSD.

Szczególnie trudnym i traumatycznym doświadczeniem jest całkowita izolacja, czyli kwarantanna. Osoby przebywające na kwarantannie doświadczają często wyczerpania emocjonalnego, objawów depresyjnych, stresu. Cierpią na zaburzenia snu. Natomiast u osób bezpośrednio zaangażowanych w walkę Covid – 19, z czasem może pojawić się wtórny zespół stresu pourazowego objawiający się m.in. poczuciem winy, tendencją do wycofania z kontaktów społecznych, zaburzeniami snu, koncentracji uwagi, drażliwością czy wybuchami gniewu. Objawem nadmiernego stresu, mogą być somatyczne bóle brzucha, czy zwiększenie zapotrzebowania na używki.

Wiele osób bardzo silnie doświadcza obciążeń związanych z przebywaniem wszystkich członków rodziny w zamkniętej przestrzeni domowej, nierzadko kompletnie do tego nie przystosowanej. To rodzi wiele konfliktów i trudnych emocji.

Przebywanie w tym samym środowisku, z ograniczonym swoboda poruszania się, nadmierną liczbą bodźców zawodowych, szkolnych, rodzinnych w jednym czasie jest trudnym doświadczeniem dla naszej psychiki.

 

UTRUDIONY DOSTĘP DO LEKARZY

Istotne jest też ograniczenie możliwości bezpośredniego kontaktu terapeutycznego i psychoterapeutycznego w wypadku osób z pierwotnymi zaburzeniami psychicznymi, które stanowią szczególna grupę osób dotkniętych skutkami pandemii. Liczba osób poszkodowanych w związku z brakiem dostępu do lekarza, zwłaszcza w przypadku schorzeń przewlekłych takich jak rak czy choroby układu krążenia staje się coraz poważniejszym problemem, który ma już swoje realne konsekwencje. Wrasta liczba śmiertelnych przypadków pacjentów, którzy nie otrzymali pomocy w związku z chorobami nie związanymi bezpośrednio z wirusem. Lekarze mówią, że prawdziwe żniwo i rzetelne dane obrazujące skalę tego zjawiska, przyjdzie nam jeszcze poczekać kilka lat. W związku z brakiem dostępu do opieki zdrowotnej, nastąpił potężny regres, jeśli chodzi o diagnostykę chorób. To musi mieć swoje konsekwencje. Nie trzeba zresztą sięgać do przyszłości, już teraz wiele osób zostaje wykluczonych z dostępu do opieki medycznej. Lekarze są przeciążeni, zmęczeni, zdziesiątkowani przez wirusa. Coraz bardziej dojmującym problemem jest brak personelu medycznego.

 

OPIS KLINICZNY – PSYCHIATRZY

Pojawiają się już pierwsze opisy efektów pandemii na poziomie klinicznym, związanych bezpośrednio z doświadczaniem cierpienia i upośledzeniem funkcjonowania społecznego i zawodowego oraz poczuciem zagrożenia ekonomicznego i egzystencjalnego.

Profesor Janusz Heitzman z Instytut Psychiatrii i Neurologii, Kliniki Psychiatrii Sądowej opisuje różne objawy zaburzeń pandemicznych, które składają się na zespół ostrego pandemicznego zaburzenia stresowego.

Najbardziej typową cechą ostrego zaburzenia stresowego jest przedłużona reakcja lękowa i niemożność oderwania się od przeżywania traumy. Towarzyszy temu przedłużone utrzymywanie się strachu i poczucia bezradności, a w skrajnych przypadkach stany paniki, rozpaczy i poczucie beznadziei.

Powszechne doznania to mobilizacja obronna przejawiająca się nadmierną czujnością, niepokojem motorycznym, zawężeniem uwagi do jednego problemu – epidemii, lęk przed zarażeniem siebie i swojej rodziny, nadmierna czujność i reagowanie agresją na neutralne bodźce, złość i agresja, niecelowa aktywność, brak pogodzenia się z utratą dotychczasowego stylu życia, wartości i dóbr, lęk przed utratą podstaw egzystencji ze względu na ograniczone możliwości zarobkowania,  szybciej narastające zmęczenie psychiczne.

Objawy w pandemicznym ostrym zaburzeniu stresowym z którymi musimy się mierzyć to:

Nawracające rozpamiętywanie zagrożeń w formie natrętnych, nawracające, dręczące sny, poczucie nierzeczywistości zagrożenia, które całkowicie zmieniło nasz dotychczasowy status, rytm codziennego funkcjonowania a nawet plany na przyszłość. Utrzymujące się poczucie krzywdy i cierpienia. W tym obszarze mieści się zarówno natrętne śledzenie informacji medialnych o epidemii, jak i obsesyjne stosowanie zabiegów higienicznych. Możemy u siebie obserwować klasyczne objawy zaburzeń nastroju, smutku, niezdolności do wyrażania radości, ekspresji pozytywnych uczuć. Gdy te objawy będą się utrzymywać dłużej, może pojawić się depresja.

Jedną z najbardziej typowych dolegliwości pandemicznych są zaburzenia nastroju. Wybuchy gniewu czy drażliwy nastrój utrzymujący się przez większą część dnia, niemal codziennie. Doświadczenie uczucia pustki, braku nadziei, w konsekwencji utrata zainteresowań i zdolności do odczuwania przyjemności (anhedonia).  Możemy odczuwać zaburzenia łaknienia i masy ciała (przekraczające 5% w ciągu miesiąca), bezsenność lub nadmierną senność, spowolnienie lub pobudzenie ruchowe, zmęczenie lub poczucie braku energii, poczucie braku własnej wartości, nieadekwatne poczucie winy, zmniejszona zdolność myślenia lub koncentracji, nawracające myśli o śmierci przekraczające lęk przed śmiercią, nawracające myśli samobójcze bez określonego planu.

Inne objawy to dominujące poczucie nierzeczywistości i niepewność co do własnej tożsamości, na zasadzie zaprzeczania: „to się nie mogło zdarzyć, to nie może mnie dotyczyć”. Jednocześnie może się ujawnić poczucie oszołomienia, objawy zaburzonego spostrzegania (złudzenia i pseudo halucynacje związane z nadmierną czujnością w stosunku do otoczenia i domniemaniem źródła zakażenia), poczucie spowolnienia w upływie czasu, trudności z zapamiętywaniem pewnych aspektów traumatycznych wydarzeń (amnezja dysocjacyjna). Objawy unikania jako próba ucieczki od traumatycznego obciążenia mające charakter ucieczki od nawracających myśli, uczuć i wspomnień dotyczących pandemii i jej skutków oraz ludzi i sytuacji przywołujących dręczące myśli, uczucia i wspomnienia.

Objawy nadmiernej pobudliwości, należą do najbardziej powszechnych. Typowe zarówno dla bezpośrednich i pośrednich ofiar pandemii, jak i dla służb medycznych, sanitarnych, zespołów zarządzających procesami społecznymi, ekonomicznymi i informacyjnymi. Typowe objawy, w tym obszarze to: zaburzenia snu (trudności w zaśnięciu, utrzymaniu snu, brak poczucia odpoczynku po śnie); drażliwość i wybuchy gniewu (agresja słowna i zachowanie agresywne wobec innych osób lub przedmiotów); nadmierna czujność; trudności z koncentracją i skupieniem uwagi; wzmożona reaktywność na zewnętrzne bodźce.

Nie wygląda to dobrze. Zapewne każdy z nas zaobserwował u siebie niektóre albo nawet wszystkie z tych objawów.

 

JAK SOBIE Z TYM PORADZIĆ?

Badanie od lat pokazują, że choć wydaje się to mało istotne, to właśnie styl życia w największym stopniu, bo aż w 53 % decyduje o stanie naszego zdrowia. W ostatnich miesiącach „odporność” stała się najczęściej wyszukiwanym słowem. Można już mówić o prawdziwej obsesji. Jak to zwykle z przyrodzie bywa, każda akcja rodzi reakcję.

Przechodzimy intensywny kurs wellbeing. Wsparcie psychologiczne, praktyka uważności czy techniki relaksacji wchodzą do powszechnej świadomości. Tematy zdrowego stylu życia, odporności, zdrowego żywienia, przestają być bagatelizowane nawet przez systemową medycynę. Ten proces może być jedną z pozytywnych stron covidu, szansą na wzrost świadomości zdrowotnej.

Już wiemy, że lepiej z pandemią poradzą sobie osoby, które wypracowały zdrowe nawyki. Dla tych którzy wcześniej nigdy się swoim stylem życia za bardzo nie przejmowali, pandemia może być dobrą okazją, żeby uświadomić sobie jak ważny jest zdrowy styl życia, w jego pełnym wymiarze.

Na wiele rzeczy nie mamy wpływu i te trzeba po prostu zaakceptować. Jednocześnie bardzo wiele zależy od nas. Zamiast zadręczać się przewidywaniem negatywnych scenariuszy, warto tę energię przekierować na konkretne działania wzmacniające nasze zasoby. Dobrze jest odnaleźć w pandemii na nowo swój sens. To trudny czas, ale jak każde trudne doświadczenie może bardzo nas wzmocnić. Jakość tego doświadczenia zależy od nas.

 

ADAPTACJA

Sytuację pandemiczną można porównać do sytuacji niechcianej zmiany.

Każda, nawet niewielka zmiana rytmu i trybu życia może wywoływać stres i lęk. Pandemia niesie ze sobą całą skalę trudnych emocji, strachu, złości, bezsilności, rozpaczy, wstydu. Emocji, które pojawiają się w obliczu zagrożenia i uruchamiają reakcje ciała migdałowatego. Typową reakcją w konfrontacji z niebezpieczeństwem, jest walka, ucieczka bądź znieruchomienie. To wypracowane przez naszych przodków atawistyczne strategie przetrwania.

Doświadczamy czegoś pomiędzy pobudzeniem, frustracją, niepokojem, a marazmem, nudą, monotonią, utratą motywacji, rozleniwieniem. Trudno nawet ten stan opisać. Składa się na niego kilka emocji, które na pozór do siebie nie przystają. Co ciekawe, nuda i monotonia, może być przez nasze mózgi odczytywana jako takie samo zagrożenie jak lęk przed utratą życia czy zdrowia. W reakcji na pandemie, Podejmujemy działania adaptacyjne, które pomogą odnaleźć się w tej zaskakującej sytuacji, zająć jakieś racjonalne stanowisko wobec rzeczywistości. To trudne zważywszy, że rzeczywistość ciągle się zmienia i nic w niej nie jest pewne.

Intuicyjnie próbujemy odnaleźć w pandemii jakiś sens. Przeformułowujemy nasze cele, plany, oczekiwania wobec siebie, jak i wobec innych. To bardzo energochłonny proces. Poza strefą naszego komfortu.

Świadomość sytuacji w jakiej się znajdujemy, na ogół przydatna, niekoniecznie pomaga lepiej się poczuć. Dlatego uciekamy w zaprzeczanie, odcinanie się od własnych uczuć. Niestety, uciekanie od rzeczywistości jej nie zmieni. Na dłuższą metę nie przyniesie tez ulgi w cierpieniu. Prędzej czy później trzeba się będzie z skonfrontować z faktami. Lepiej to zrobić wcześniej.

Uświadomienie sobie złożoności sytuacji, nie oznacza ciągłego o niej myślenia. Kiedy nieustanne analizujemy swoją sytuację, to mamy do czynienia z czymś co psychologia nazywa ruminowaniem. Ruminowanie to natrętne odtwarzanie tego co się wydarzyło i może wydarzyć. W efekcie, lęki i strachy wyobrażone, albo przeszłe, stają się doświadczeniem teraźniejszym. Bo nasze mózgi nie rozróżniają emocji przeszłych, przyszłych i obecnych. Operują w trybie rzeczywistym.

 

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI

Jak zatem odnaleźć się w tej przymusowej sytuacji, z wielką liczbą niewiadomych?

Nie pomoże nam na pewno myślenie negatywistyczne. Niepotrzebnie potęguje napięcie i stres. Modyfikowanie dyskomfortu związanego z zaistniałą sytuacją wymaga przyjęcia do wiadomości prostej zależności pomiędzy naszym myśleniem a kierunkiem naszego nastroju i stresem. Ważne, aby nie podążać za negatywnymi myślami, które prowadzą do negatywnego nastroju i utrzymują go. Tego typu myśli warto traktować nie jak fakty, ale wytwory naszego umysłu, na który przecież mamy wpływ. Ilekroć się takie myśli pojawiają można spróbować przekierować je na coś innego np. oddech. Uczy tego choćby praktyka uważności (Mindfulness). Spróbujmy uświadomić sobie swój oddech, jego rytm i tempo, ruch przepony i klatki piersiowej. Nie chodzi przy tym o to, aby jakoś konkretnie oddychać, ile o to, aby przerwać strumień negatywnych myśli, przekierowując je na coś innego. Utrzymując intencjonalnie uwagę na oddechu, zapewniamy sobie większy kontakt z tym co tu i teraz. Negatywistyczne myśli wywołują reakcje na poziomie biochemicznym, wydziela się adrenalina, kortyzol. Organizm doświadcza stresu, na skutek permanentnej mobilizacji, w końcu doznaje przeciążenia. Co samo w sobie może być przyczyną stresu.

 

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

Psycholodzy radzą, aby w takiej sytuacji zadać sobie kilka prostych pytań, które pomogą uporządkować rzeczywistość, np.:

Czy moje myśli wynikają ze stanu rzeczywistego czy z przewidywanego?

Jaki udział w moim myśleniu mają cudze wyobrażenia a na ile fakty z wiarygodnych źródeł?

Czy moje myśli częściej dotyczą tego co się może nie udać, czy tego jakie mam możliwości działania w konkretnej sytuacji?

Na co mam wpływ a na co nie mam? Jakie w związku z tym mogę podjąć działania?

Co nam może pomóc? Choćby ustalenie i trzymanie się haromonogramu dnia. Formułowanie celów widocznych i możliwych do osiągnięcia, przewartościowania swoich potrzeb, celów i planów. Dbałość o empatyczną i dobrą komunikację z otoczeniem i ze sobą samym tj. jasne wyrażanie potrzeb, umiejętność przepraszania, empatia.

Obecna sytuacja pod względem psychologicznym jest trudna, ale możemy się do niej zaadaptować. Wystarczy ją zaakceptować. Zazwyczaj nie doceniamy potęgi akceptacji i przeceniamy możliwości rozwiązań siłowych.

Prof. De Barbaro namawia, aby w złe czasy, robić dobre rzeczy. I chyba faktycznie jest coś na rzeczy. W naturalny sposób zwracamy się ku sobie i stajemy się bardziej uważni na innych. Wzrasta nasza wrażliwość.

To czy wyjdziemy z epidemii mocniejsi czy słabsi zależy w dużej mierze od naszych postaw wobec rzeczywistości.

Każdy przeżywa izolację trochę inaczej. Uniwersalne jest to, że wola życia i jakość tego czasu jest inna, gdy ma się obok innych ludzi. Samotność, która nie jest wyborem jest dewastująca, osłabia odporność biologiczną i psychologiczną.

Wirus to czas próby i test międzyludzkiej solidarności. Co ciekawe, badania pokazują, że pomaganie innym pomaga nam. Wspieranie innych, współczucie wdzięczność czyni nas nie tylko lepszymi, ale i szczęśliwszymi.

Starajmy się wykorzystać ten czas na uważność i bliskość w relacji ze sobą i z innymi.

Wszyscy zaleźliśmy się w nowej sytuacji, która uczy nas czegoś nowego o sobie samych. Jest jak lustro, w którym możemy przyjrzeć się sobie, relacjom z ważnymi dla nas ludźmi, swoim celom i planom.

autor: A.Nowinska

Zródła:

Wpływ pandemii COVID-19 na zdrowie psychiczne, Janusz Heitzman, Instytut Psychiatrii i Neurologii, Psychiatria Polska, 2020; 54(2): 187–198