JELITA WIEDZĄ LEPIEJ 

W głębi naszych jelit żyje blisko 50 bilionów istot i ponad 1000 różnych ich gatunków. Mają motyw, sposobność i narzędzia, aby nami manipulować. Jak zrewolucjonizować sposób odżywiania i zmienić od  wewnątrz swoje ciało?

Michael Mosley autor znakomitej książki na temat mikrobioty, w ciekawy i poparty licznymi badaniami sposób, podpowiada, jak się zaprzyjaźnić ze swoimi bakteriami i mieć je po swojej stronie w walce o dobre i jakościowe życie.

„W jelitowym świecie życie jest okrutne, brutalne i krótkie. Mikroorganizmy nie tylko współzawodniczą o przestrzeń i skąpe zasoby. Mają też różnorodne wymagania żywieniowe: niektóre żywią się cukrem, inne uwielbiają tłuszcz. Nie są przy tym jak potulny pies czekający na to co mu łaskawie rzucisz. Walczą o życie. Zrobią wszystko, by zdobyć przewagę”.

Wiedza na temat mikroświata jaki zamieszkuje nasze jelita, wprost rewolucjonizuje myślenie o człowieku i jego zdrowiu. Badania ostatnich lat, rzucają na życie naszych jelit nowe światło, wzbudzając mnóstwo emocji i niedowierzania.

Zadaniem jelit, jest nie tylko, jak dotąd sądzono, pozyskiwanie pożywienia i energii. To w nich drzemie źródło naszej odporności, dobrego samopoczucia i długiego życia. To w nich wytwarzanych jest 20 różnych hormonów i neuroprzekaźników.  Naukowcy mówią wręcz o drugim mózgu, ulokowanym w jelitach. Ich ściany pokryte są gęstą siatką neuronów, takich samych jak te które mamy w mózgu. W głębi naszych jelit żyje blisko 50 bilionów istot i ponad 1000 różnych ich gatunków! Do niedawna sądzono nawet, że jesteśmy aż w 90 % bakteriami, a tylko w 10 % ludźmi. Dzisiaj wiemy, że proporcje są inne, mniej więcej 50: 50. To i tak imponujące.

Nasze bakterie pełnią niebagatelną rolę. Regulują choćby masę naszego ciała. To one decydują, ile energii z pożywienia pozyska nasz organizm. Coraz więcej badań w kierunku otyłości, wskazuje na skład mikrobioty jako czynniku przesądzającym o skłonności do otyłości. Zamieszkujące nas mikroby, mogą wspierać nasze zdrowie albo działać przeciwko niemu. To bakterie regulują poziom naszej odporności. Im bardziej będziemy je wyjaławiać, niezdrową, przetworzoną żywnością, środkami czystości, wszechobecną chemią, tym bardziej, będziemy cierpieć na choroby autoimmunologiczne, alergie i egzemy. Być może także i depresję. Coraz więcej badań wskazuje, że tak, wydawałoby się odległe od jelit kwestie, jak samopoczucie czy zaburzenia o podłożu psychicznym, maja swoje podłoże w składzie mikroflory jelitowej! Wiele chorób, które dotąd diagnozowano jako choroby psychosomatyczne, np. wrzody żołądka, mają swoje podłoże bakteriologiczne. Naukowcy odkrywają przed nami coraz ciekawsze informacje.

 

PRZEWÓD POKARMOWY – EKSPERYMENT

Autor książki „Jelita wiedzą lepiej”, dziennikarz BBC, autor programów medycznych, połyka na oczach widzów maleńką kamerkę, po to, aby wraz z nimi przyglądać się przez kilkadziesiąt godzin, jej wędrówce przez układ pokarmowy. Podróż zaczyna się spektakularnym zjedzeniem wielkiego steka z frytkami i surówką, i popiciem go szklanką soku jabłkowego. Droga jaką musi przebyć posiłek w przewodzie pokarmowym może zająć nawet 36 – 40 godzin. Proces trawienia rozpoczyna się już w przełyku. Nasz żołądek łączy się z jelitem cienkim przez połączenie żołądkowo dwunastnicze. Tam znajduje się zwieracz – zawór, który działa jak bramkarz i decyduje o tym, kto może przejść dalej.

Treści pokarmowe w żołądku, są poddawane działaniu zarówno mechanicznemu – rozdrabnianie, jak i chemicznemu, rozpuszczaniu przez soki żołądkowe. Trawienie to niezwykle skomplikowany proces, zarządzany przez tzw. drugi mózg, czyli setki milionów neuronów, które znajdują się w naszych jelitach.

Gdy pokarm zostaje wystarczająco rozdrobniony, przedostaje się do dwunastnicy. Cały ten proces jest nawigowany przez komórki nerwowe. Z całego posiłku, najszybciej do jelita cienkiego przedostaje się sok jabłkowy. To pokazuje, że jeśli chcesz zgubić kalorie, to lepiej unikać płynów, albo lekko strawnych słodyczy, bo cukier w nich zawarty, trafi od razu do krwiobiegu. Napoje nie dają uczucia sytości, a mogą dostarczyć mnóstwa kalorii. Nadmiar energii, który nie zostaje od razu zużyty, odkłada się w postaci tłuszczu. Kartonik soku jabłkowego, dla porównania, posiada mniej więcej tyle samo kalorii, co duże, słodkie jabłko. Jednak z punktu widzenia naszej mikrobiotą, nieporównanie lepiej jest zjeść jabłko, które dłużej przechodzi przez przewód pokarmowy, choćby ze względu na zawarte w nim pektyny- błonnik, oraz liczne witaminy i polifenole. Zjedzenie jabłka zaspokoi głód, wypicie soku jabłkowego, sprawi tylko, że staniemy się bardziej głodni i grubsi.

W przytoczonym wyżej eksperymencie, równie szybko, zostały przez kwas i enzymy strawione frytki. Warto wiedzieć, że takie pokarmy jak ryż, makaron, ziemniaki, chleb zawierające mało błonnika, bardzo szybko trafiają do jelita cienkiego i zamieniane są w energię. Takie pokarmy powodują szybki skok poziomu cukru we krwi. Choć, co ciekawe, różni ludzie różnie reagują na różne pokarmy, za sprawą różnic w ich mikrobiocie.

Żeby zmieścić duży posiłek, żołądek musi się rozciągnąć z rozmiaru pięści, do rozmiaru głowy, czyli około 4o krotnie. Do pewnego czasu uważano, że organizm reguluje wagę poprzez sygnał z żołądka, tj. receptory komunikujące jego rozciągnięcie. Okazuje się, jednak, że regulacja apetytu, jest mechanizmem dużo bardziej złożonym, i wciąż do końca nierozpoznanym.

 

HORMONY GŁODU

Układ pokarmowy wysyła mnóstwo, różnych sygnałów o głodzie, które wpływają na ilość i jakość spożywanego pokarmu. Spośród wielu hormonów, które regulują apetyt, są takie które mówią mózgowi, że jest syty, i takie które komunikują głód.

Hormon wywołujący głód- grelina. Hormony, które komunikują, że się jesteśmy syci to np. leptyna, która jest produkowana przez komórki tłuszczowe. Leptyna jest sygnałem, że jesteśmy syci. Kiedy się odchudzamy, nasz organizm, dostaje komunikat o głodzie, od komórek tłuszczowych, w postaci niskiego poziomu leptyny, co nie ułatwia wytrwania w diecie. Obok leptyny, są też inne hormony odpowiedzialne za nasz apetyt. Jednym z nich jest peptyd YY, wytwarzany w jelicie cienkim i żołądku. Poziom tego hormonu wzrasta po jedzeniu. To właśnie dzięki niemu, taką popularnością cieszą się diety oparte na białku. Zjadając białko, np. ryby albo jajka, możemy zwiększyć jego poziom. Dodatkowo wspomagając jego produkcję, niespiesznym jedzeniem. Większość z nas zdążyła doświadczyć, że odchudzanie jest trudnym procesem. Musimy walczyć ze wzrastającym poziomem głodu, czyli greliny. Nasz organizm stara się zatrzymać tłuszcz za wszelką cenę, i jest to mechanizm odziedziczony po naszych przodkach. Badania pokazują jednak, że przychodzi taki moment, gdy organizm przestaje tak zażarcie walczyć o tłuszcz. Niestety, potrzeba nawet całego roku, żeby organizm zaakceptował nową wagę.

Wniosek jest taki, że pokarmy bogate w białko, tłuszcz i błonnik, czyli jaja, mięso, warzywa, pełne ziarna, są wchłaniane o wiele wolniej i dłużej zaspokajają głód. Szczególnie istotnym w tym procesie składnikiem jest błonnik, ponieważ odżywia dobre bakterie znajdujące się w jelicie grubym.

BOGACTWO MIKROBIOMU

Dzięki kosmkom jelitowym, skurczom jelita i śluzowi spożyty pokarm przedostaje się jelita cienkiego do jelita grubego. Mikrobiom w jelitach składa się głównie z bakterii, ale także grzybów, wirusów i prostych organizmów jak pierwotniaki. To wszystko razem tworzy wspaniały, niezwykle złożony ekosystem. Mikroorganizmy zamieszkujące nasze jelita, nie maja kłów i pazurów. Są za to genialnymi chemikami. Z prostych substancji potrafią stworzyć skomplikowane związki chemiczne. Naukowcy potrafią już ocenić, jakie bakterie powinny zasiedlać nasze jelita. Na podstawie badań kału, można dokładnie poznać gatunki bakterii zamieszkujące nasze jelita. Są wśród nich np. Firmicutes, Bacteroidetes, Akkermansia, Christensenella, Lactobacillus, Bifidobacterium w różnych konfiguracjach i proporcjach. Mikrobiom każdego z nas, tak jak linie papilarne, jest niepowtarzalny. Każde z różnych gatunków szczepów bakterii odpowiada za inne działania w naszym organizmie. Np. bakterie z grupy Bacteroidetes, kojarzone są ze szczupłą sylwetką, Firmicutes odpowiadają za zwiększone ryzyko otyłości. Osoby, które mają dużo tych bakterii, to najczęściej osoby, które spożywają dużą ilość tłuszczów i cukrów.

Bakterie Akkermansia, wzmacniają ściany jelit i przeciwdziałają stanom zapalnym. Można znacznie wpłynąć na zwiększenie ich ilości w organizmie, choćby poprzez post. Szczep Christensenella występuje u ludzi, którzy są wysocy i bardzo szczupli, nawet gdy się złe i tłusto odżywiają!

Dla naszego zdrowia liczy się nie tylko rodzaj bakterii w jelitach, ale także ich różnorodność. Bywa, że jeden ze szczepów zdobywa przewagę, inny się liczebnie zmniejsza, a jeszcze inny, całkowicie znika. Możemy tymi procesami sterować, choćby przez sposób w jaki się odżywiamy, odpowiednią dietę i aktywność. Niestety niektóre gatunki naszych bakterii, podobnie jak niektóre gatunki zwierząt czy roślin, wraz z rozwojem cywilizacji bezpowrotnie wymierają. Wraz z tym zjawiskiem, spada odporność stadna naszego gatunku.

Jedną z przyczyn wymierania całych szczepów bakterii są antybiotyki. Dobrze, gdy nasz mikrobiom jest możliwie bogaty. Utrata jednego gatunku nie zachwieje naszym zdrowiem, gdy zniknie ich kilka, ich miejsce zajmą szczepy niedobrych bakterii i łatwo może dojść do zachwiania naszej odporności. Antybiotyki są prawdziwą plagą naszych czasów. Przyjmujemy je nie tylko w trakcie leczenia, ale także spożywając niektóre pokarmy. Nie jest tajemnicą, że do w procesie produkcji mięsa używa się olbrzymie ilości sterydów i antybiotyków, choć w porównaniu ze Stanami, Europa ma bardziej restrykcyjne ograniczenia. Równie szkodliwe dla naszej mikrobioty są emulgatory i zagęszczacze, używane do produkcji wysoko przetworzonej żywności.

 

JAK SPRAWIĆ BY NASZ MIKROBIOM BYŁ RÓŻNORODNY?

Im bardziej różnorodnie się odżywiasz, im więcej różnorodnych roślin spożywasz, tym bardziej różnorodny jest twój mikrobiom. Co ciekawe, dobrym bakteriom sprzyja post, czyli powstrzymywanie się od jedzenia przez jakiś czas, na przykład poprzez redukcję albo ograniczanie ilości spożywanych kalorii przez jeden czy dwa dni w tygodniu do 600 kcal.

Co jeszcze sprzyja dobrym bakteriom?

Częste wietrzenie i spanie przy otwartych oknach! Otwarte okna, wakacje pod namiotem czy w kontakcie z naturą, to większa różnorodność mikroorganizmów, z którymi się stykamy. Rodzice, którzy w najlepszej wierze, izolują dzieci od kontaktu ze zwierzętami, brudzeniem się, piachem, szkodzą swoim dzieciom. To nie

Unikanie antybiotyków, gdy to możliwe. Antybiotykoterapia, albo dieta bogata np. w mięso zwierząt leczonych antybiotykami, może wytrącić życie naszych mikroorganizmów z równowagi na długie tygodnie, miesiące, a nawet lata!

Jedzenie większej liczby roślin! I to roślin w całości, a nie tylko ich części. Warto np. jeść nie tylko korzeń selera, ale także jego łodygi i liście.

Odrobina tzw. brudu, czyli mikroorganizmów na rękach i w otoczeniu sprzyja różnorodności mikroświata jelit. Dobrze jest mieć w otoczeniu jakiegoś zwierzaka, pracować w ziemi oraz nie przesadzać z myciem. A jeśli, to nie nadużywać detergentów. W codziennej pielęgnacji naszej skórze wystarczy zwykła woda.

I dobra wiadomość. Nawet jeśli nadmiar śmieciowego jedzenia i antybiotyki zubożyły twój mikrobiom, możesz go odbudować, zmieniając dietę czy zwiększając kontakt z naturą i aktywność fizyczną.

 

MIKROBIOM I JA – WZAJEMNE ZALEŻNOŚCI

Skąd się biorą nasze bakterie? W pierwszej kolejności dziedziczymy je po matce. Najlepiej i najwięcej, gdy przychodzimy na świat w sposób naturalny. Równie ważne jest karmienie piersią. Z badań wynika, że dzieci karmione piersią, są mniej zagrożone alergią, astmą a nawet otyłością, w porównaniu do dzieci karmionych wyłącznie butelką. Mleko kobiece zawiera mieszkankę tłuszczów, białek i węglowodanów. Co ciekawe, zawiera też cukry złożone, które nie są trawione przez niemowlęta. Pozwala to sądzić, że jest to skład korzystny dla naszych bakterii, które ten rodzajów cukrów wykorzystają. Wraz z dorastaniem, zmienia się także nasz mikrobiom, od 100 gatunków w dzieciństwie, do 1000 w wieku dorosłym. W wieku 3 lat nasz mikrobiom jest w znacznej mierze ukształtowany, choć ciągle może się zmieniać.

W naszym wyobrażeniu większość decyzji podejmujemy w sposób niezależny i autonomiczny. Badania wykazuję, że mocno przeceniamy wpływ wolnej woli na nasze wybory. Wiele z nich dokonuje się na poziomie podświadomym. I warto, w kontekście rozważań o bakteriach, rzucić nieco światła na te wybory.

Choć to brzmi nieco abstrakcyjnie, żyjące w nas mikroby mają sposobność, motyw i narzędzia, aby nami manipulować. W naszych jelitach znajduje się centrum zawiadowania – nasz drugi mózg. Sieć neuronów w jelitach komunikuje się z naszym mózgiem poprzez nerw błędny. W obu kierunkach wędruje nieustannie wiele wiadomości. Jelita przekazują mózgowi informacje, a mózg na nie odpowiada. Jest wiele dowodów na to, że mikroorganizmy mogą komunikować się z mózgiem wprost, poprzez nerw błędny. Produkują one liczne hormony i neuroprzekaźniki, które docierają do mózgu także poprzez krwiobieg. Należy do nich dopamina, serotonina, kwas y-aminomasłowy (GABA), który działa jak środek uspokajający. Jelita wydzielają też związki podobne do hormonów głodu, leptyny, greliny i peptydu YY. Nasze mikroorganizmy cały czas współzawodniczą o przestrzeń do życia i zasoby. Zrobią wszystko by zdobyć przewagę i przeżyć. Mogą wpływać na nasze samopoczucie, popychać nas do pewnych działań, a od innych odstręczając. Np. zjedzenia czegoś słodkiego albo unikania ruchu. Mikroby wpływają na to co jemy, a nawet na to, ile jemy. To fascynująca wiedza, choć nadal najciekawsze badania pochodzą z badań nad zwierzętami. Jedno z ciekawszych dotyczy myszy, zarażonych bakterią Toxoplasma gondii. Pod jej wpływem, myszy zmieniają diametralnie swoje zachowania i wręcz lgną do kotów, stając się łatwym łupem. Dlaczego? Wygląda na to, że to bakterie podejmują za nie takie decyzje, potrzebują kota- żywiciela, by móc go zarazić.

 

DLACZEGO W ODCHUDZANIU NIE CHODZI TYLKO O TO BY MNIEJ JEŚĆ?

Ludzie różnie reagują na skład takich samych pokarmów, bo mają różne mikrobiomy.

Nasz przewód pokarmowy nie jest w 100 % efektywny. Niektóre nasze bakterie wykorzystują jedzenie (na nasze nieszczęście) lepiej, inne gorzej. Oszczędny organizm, który kiedyś gwarantował przetrwanie, dzisiaj powoduje problemy z wagą. Na przykład, większa ilość bakterii Firmicute, sprawi, że będziemy wykorzystywać więcej kalorii, niż Ci którzy ich nie mają, albo mają ich dużo mniej. To dlatego, nie wystarczy mniej jeść, żeby schudnąć. Cały ten proces jest o wiele bardziej złożony niż nam się, do tej pory, wydawało. Dwie różne osoby mogą zjeść taki sam posiłek, w różnym stopniu pozyskując z niego energię. Wedle oczywistej teorii, żeby schudnąć musisz mniej jeść. Wiemy już, że niekoniecznie mniej, ile inaczej. Jelita nie traktują wszystkich pokarmów tak samo. Nie o ilość kalorii więc chodzi w odchudzaniu. W przeciwieństwie do np. fasoli czy wołowiny, ryż czy ziemniaki zostaną strawione szybko, w efekcie podskoczy nam poziom cukru. W odpowiedzi, trzustka uwolni do krwi insulinę, i sprawi, że nasz organizm przejdzie w tryb gromadzenia tłuszczu. Dodatkowo, po skoku poziomu cukru, nastąpi jego gwałtowny spadek, poczujemy na powrót, a nawet jeszcze silniej, głód. Dlatego, jeśli chcemy schudnąć, powinniśmy unikać gwałtownych skoków poziomu cukru we krwi. Powinien nas bardziej interesować indeks glikemiczny pokarmów, a nie ich wartość kaloryczna.

To nasz mikrobiom ostatecznie decyduje, ile energii ze spożywanych pokarmów wykorzystamy, czy będziemy tyć czy nie. Analizując próbki kału, można sprawdzić które pokarmy podnoszą nam poziom cukru, co daje możliwość stworzenia diety prawdziwie spersonalizowanej, w kierunku której zmierza nowoczesna dietetyka.

 

CO JEST DOBRE DLA MIKROBIOTY?

Wokół wielu produktów narosło sporo mitów, nie popartych rzetelna wiedzą. Jednym z takich mitów jest szkodliwość jedzenia czekolady. Kakao jest bardzo zdrowym pokarmem dla naszych jelit, ze względu na duże ilości flawonoidów i polifenoli. Należy unikać w nim cukru i wybierać czekoladą jak najbardziej naturalną, i gorzką.

Podobnie jest z alkoholem. Wszyscy wiemy, że szkodzi, ale… okazuję się, że ludzie, którzy spożywają kieliszek alkoholu dziennie, mają bogatszą mikrobiotę! Alkohol sam w sobie to nic dobrego, może prowadzić do stanów zapalnych. Ale już zawarte w nim polifenolowe, trafiają do jelita grubego i wspierają dobre bakterie.

Bazę naszej codziennej diety powinny stanowić jednak warzywa, w szczególności ich różnorodność. Zazwyczaj ograniczamy się w swoim jadłospisie, do kilku, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Choć zwyczaje żywieniowe Polaków, za sprawą diety wegetariańskiej mocno się zmieniają. Jemy ich coraz więcej, czerpiemy z kuchni różnych regionów świata. I bardzo dobrze. Im więcej różnorodnych warzyw jemy, tym lepiej dla naszych bakterii. Dobrym wyznacznikiem różnorodności, jest wielokolorowość warzyw i owoców. Pigmenty wytwarzane przez rośliny, składają się z setek różnych bioaktywnych związków i fitoskładników.

Fitoskładniki – skoncentrowane głównie w skórkach owoców i warzyw. Najbardziej znane to karotenoidy i flawonoidy, występujące w żółtych, czerwonych, pomarańczowych, niebieskich i fioletowych warzywach. Poliefonole zawarte są np. w kakao, oliwkach, ciemnej czekoladzie, herbacie, kawie i czerwonym winie, czy suszonych ziołach.

Warto spożywać dużo warzyw o zielonych liściach takich jak szpinak, pietruszka, seler naciowy, jarmuż. To warzywa bogate w minerały np. magnez, mangan, potas, kwas foliowy, betainy, które regulują poziom homocysteiny. Jej wysoki poziom może wskazywać na choroby serca.

Karotenoidy (pomarańczowy, żółty, czerwony występują w dyni, marchwi, żółtkach jaj, melonach, bananach, pomidorach, papryce.

Flawonoidy – (żółty) – pietruszka, czarna herbata, czerwone wino, jabłka, kakao i orzeszki ziemne

Antocyjany – (Niebieski i fioletowy). Im bardziej intensywny kolor, tym wyższy poziom antocyjanów. Jeżyny, borówki, czarne marchewki, czerwona kapusta, skorka bakłażana. Te składniki sprzyjają wzrostowi dobrych bakterii tj. Bifidobacterium oraz Lactobacillus.

Biały – czosnek, por, cebula. Zawierają alliinę, związki organiczne siarki.

Zioła takie jak np. tymianek, oregano, bazylia, imbir, kmin rzymski, kurkuma, która ma szczególnie wysokie działania przeciwzapalne i antyoksydacyjne.

Błonnik – zalecana dawka to 25 gramów dziennie. Zazwyczaj spożywamy go o połowę mniej. Występuje też w warzywach, zbożach, nasionach lnu, czy w jabłkach.

Tłuszcze nienasycone – tj. oliwa, wysokiej jakości oleje. Oliwa jest jednym z najzdrowszych tłuszczów, zawiera dużo polifenoli i antyoksydantów, pod warunkiem, że jest extra virgin. Warto zwracać uwagę na jej pochodzenie. Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego przebadali w 2020 r importowane oliwy extra virgin, ponad 70 % nie zdało testu.

Tłuste ryby – idealny pokarm dla jelit. Zważywszy nawet zanieczyszczenie wód, ich zalety przeważają, nad wadami. Innuici, którzy jedzą bardzo dużo tłuszczów, nie cierpią na choroby układu krążenia. Chronią ich przed tym zawarte w tłuszczu ryb kwasy Omega-3. Zatem nie tyle tłuszcz, ile bezwartościowy tłuszcz nam szkodzi. Ryby mają złą sławę za sprawą zawartej w nich rtęci. Te, których na pewno warto z tego powodu unikać, to miecznik i rekiny. Dla porównania miecznik ma 0,995 ppm, a łosoś – 0,022 ppm.

Kwasy omega-3 można też zyskać z wysoko wartościowego mięsa, np. wołowiny, pod warunkiem, że krowy karmione są naturalnie, trawą.

 

PREBIOTYKI

To taki nawóz dla bakterii. Prebiotyki są rodzajem błonnika roślinnego, którego organizm nie trawi, a który sprzyja rozrostowi dobrych bakterii w jelitach. Dobre bakterie zmieniają prebiotyczny składnik w substancje chemiczne, które nam służą, np. kwas masłowy, który ma działanie przeciwzapalne i uspokajające.

Najbardziej znane prebiotyki to:

Inulina – występuje w wielu roślinach, w czosnku, cebuli, porze, cykorii, liściach mniszka lekarskiego, topinamburze (70 % błonnika w topinamburze to inulina), szparagi, banany (zielone, niedojrzałe – źródło skrobi opornej).

Skrobia opornarodzaj skrobi, która opiera się szybkiemu trawieniu i dociera do jelita grubego. Nie wpływa na wahania poziomu cukru. Gdy bakterie w jelicie grubym zaczynają ja trawić, wydziela się dobroczynny dla nas kwas masłowy. Skrobia oporna znajduje się w ziarnach, nasionach, roślinach strączkowych, niedojrzałych bananach i zielonym groszku.

Prebiotyki znajdziemy też w wysokojakościowym, tłustym jogurcie, kefirze, nabiale. Żywność fermentowanakiszonki, wino, ser, jogurt, czekolada.

Naszym jelitom nie sprzyja cukier, sztuczne słodziki, przetworzona żywność i antybiotyki.

 

Mamy już ogromną wiedzę na temat naszego wewnętrznego mikroświata. Ta wiedza nieustannie ewoluuje, a nauka zapewne dostarczy nam w najbliższych latach wiele nowych ciekawych odkryć w tym obszarze. Już teraz dysponujemy wystarczająco dużą wiedzą, żeby jej nie ignorować i zacząć traktować nasze bakterie jak przyjaciół. Gdy je zaniedbamy, one zaniedbają nas. W tym świecie, jak i w każdym innym, obowiązuje zasada wzajemności.

autor: Agata Nowińska

zródła: Jelita wiedzą lepiej. Michael Mosley