PO CO NAM EMOCJE?

Nasze człowieczeństwo objawia się najpełniej w naszych uczuciach. Emocje wzbogacają umysł i są naszym największym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Niosą ze sobą wielką energię i przekaz. Są naszym wielkim zasobem a jednocześnie sprawcą naszych największych kłopotów i zmartwień.

 

EWOLUCYJNA KONIECZNOŚĆ

Każdemu z nas wiele razy zdarzyło się „dać ponieść emocjom”. Wpaść w złość, a może nawet w furię. To tylko dowód na to, że w relacji serca i rozumu, to pierwsze jest silniejsze.

Tymczasem, przetrwały nie tylko same emocje, ale nawet sam atawistyczny mechanizm reagowania, nasz mózg gadzi. Pierwotna reakcja, która pozwala nam w sytuacji zagrożenia bez namysłu zareagować na poziomie impulsu, atakiem lub ucieczką. Ten pierwotny mechanizm, który pozwolił nam (i nadal pozwala), jako gatunkowi przetrwać, nastręcza nam jednocześnie dużo problemów.

Komu z nas nie zdarzyło się zareagować impulsywnie, w sytuacji, która była dla nas zagrażająca. Czy też precyzyjniej, została przez nas zakwalifikowana jako zagrażająca. Chodzi o sytuacje, które „zagrażały” nam nie tylko w sposób namacalny, fizyczny. Ale także o sytuacje w których zagrożone zostało choćby nasze ego, nasze poczucie wartości bądź nasze przekonania. Każdy z nas zna przykłady, jeśli nie z życia osobistego to z filmów czy literatury, gdy poczucie winy czy wstydu, sprawia, że wybuchamy agresją i atakujemy… ofiarę naszych działań. Choć to na pozór nonsensowne, bo powinniśmy wobec ofiary czuć współczucie. Dlaczego więc reagujemy agresją? Daje się to wyjaśnić właśnie mechanizmem obrony w sytuacji zagrożenia (przeniesiona agresja). Bronimy w tym wypadku dobrego zdania na swój własny temat. Poczucie winy jest mało przyjemną emocją, bywa na tyle trudne, że łatwiej nam czuć choćby złość. Zdewaluować ofiarę i uczynić ją wrogiem (naszego ego), jest łatwiej niż stawić czoła własnym trudnym emocjom. Złość jest „łatwiejszą” emocją niż poczucie winy. Niesie ze sobą energię, poczucie winy ja odbiera.

Jaki mechanizm sprawia, że czując poczucie winy, z powodu czegoś co komuś wyrządziliśmy jesteśmy jednocześnie w stanie uczynić go winnym, i wyładować na niego całą naszą złość?

CO NAM DAJĄ EMOCJE?

Najsilniejszych emocji doświadczamy wtedy, gdy dzieje się coś dla nas ważnego, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym wymiarze.

Czy interesowałyby nas osoby, które nie wywołują w nas żadnych emocji? Czy słuchalibyśmy muzyki, która byłaby nam obojętna? Czy zwróciłby  naszą uwagę film, albo obraz, gdyby nie powodował w nas zachwytu, wzruszenia, podziwu, miłości, albo pogardy, gniewu czy smutku?

Emocje są najlepszym barometrem tego, że coś ma dla nas wartość i znaczenie.

Niosą w sobie przekaz i informację, ważną z punktu widzenia ochrony i jakości naszego życia.

Słowo łac. movere oznacza poruszyć się, ku czemuś. Emocje pchają nas ku działaniu. Są sygnałem, aby zareagować. Mobilizują do działania.

Gdyby nie one, nie przetrwalibyśmy jako gatunek tyle wieków. W sytuacji zagrożenia, ratowały nam życie, pozwalały reagować   na zagrożenia np. przed drapieżnikami (strach, lęk), zatruciem (wstręt, odraza) itp. Mechanizm reagowania na zagrożenie natychmiastowym sygnałem do ataku lub ucieczki,  jest odwzorowany w mózgu każdego ssaka. Podobną rolę pełni i dzisiaj. Atawistyczny mechanizm reagowania przetrwał do dzisiaj. Co z jednej strony nam niezwykle pomaga, z drugiej, bywa bardzo kłopotliwe.

JAK POJAWIA SIĘ EMOCJA?

Im silniejsza jest emocja, której doświadczamy, tym większa skala naszej reakcji, wprost proporcjonalna do subiektywnej skali naszych odczuć.

Odczuwanie emocji obejmuje dwa elementy składowe, pobudzenie fizjologiczne np. przyspieszone tętno, przyspieszony lub zwolniony oddech, napięcie mięśni, grymas), spadek ciśnienia lub podwyższenie, oraz świadomą ocenę czy interpretację, tj. subiektywny akt poznawczy. W różnych kolejnościach. Warunkiem powstania emocji jest dotarcie bodźca do ciała migdałowatego. Do pewnego momentu uważano, że impuls (bodziec wzrokowy, czuciowy), trafia do podwzgórza, potem do kory mózgowej, i stamtąd dopiero do ciała migdałowatego. Jak wykazał jednak badacz Le Doux, wcale nie musi tak być. Emocje mogą być uruchamiane w sposób nie aktywizujący procesów poznawczych (bezpośredni impuls do ciała migdałowatego).

Ta krótsza droga pozwala ciału migdałowatemu na reakcje, w zetknięciu z bodźcem, bez udziału kory mózgowej.  Zatem układ emocjonalny może działać niezależnie od kory mózgowej.Ciało migdałowate może więc być przechowalnią wspomnień i reakcji i mechanizmów. Reakcja fizjologiczna na bodziec, co ciekawe, może się pojawić na skutek samych myśli (wspomnienia) albo beż udziału świadomości (afekt). Podczas gdy hipokamp przechowuje same fakty, ciało migdałowate przechowuje ich emocjonalną oprawę.

Najbardziej spektakularnym przykładem siły emocji, są sytuacje, kiedy ulegamy porywom uczuć, czego potem często żałujemy. Wygląda na to, że w relacji serca i rozumu,  to pierwsze jest silniejsze.

Nasz mózg reaguje, w momencie gdy pojawia się bodziec. Mózg nie ocenia adekwatności reakcji. Nie rozróżnia pomiędzy bodźcem płynącym z sytuacji realnej, a bodźcem z wspomnienia. Wystarczy samo wspomnienie, impuls, niewielki sygnał, który uruchamia lawinę reakcji. Zapala się czerwona lampka, która sygnalizuje zagrożenie. Choć realnie może takie nie istnieć, dokonujemy interpretacji na podstawie jakiegoś jednego elementu, który uruchamia reakcję łańcuchową na zagrożenie: atak albo ucieczkę.

Dzieje się tak na skutek naszej subiektywnej oceny, interpretacji. Jeśli coś zostanie przez nas zakwalifikowane jako zagrażające, mózg reaguje jak w sytuacji zagrożenia. Często potem żałujemy swoich reakcji, bywają i dla nas i dla otoczenia niezrozumiałe, nieadekwatne, nawet przerażające.

Wg. Le Doux „nie musisz dokładnie wiedzieć, czym coś jest, aby zorientować się, że może być groźne”.

Przyczyną, dla których nasze emocje tak nas zaskakują, jest fakt, że często pochodzą one z wczesnego okresu naszego dzieciństwa, gdy kształtuje się nasze emocjonalne systemy reagowania – mechanizmy. Dziecko odwzorowuje emocje jakich doświadcza w relacji z dorosłym (styl przywiązania).

JAK DZIAŁA EMOCJA?

Najbardziej podstawowym podziałem emocji, jest podział na emocje pierwotne i wtórne (Plutchik). Te pierwsze pojawiają się instynktownie, mają charakter uniwersalny, i są wrodzonym sposobem reakcji dla gatunku ludzkiego. Są to np. reakcje na bodźce wewnętrzne np. emocjonalna reakcja na ból, hałas), atawistyczny lek przed wężami, wstręt, gdy czujemy smród.

Emocje wtórne, wiążą się z wyuczonymi wzorcami reagowania, do których przypisane zostało określone znaczenie np. reakcja emocjonalna na psa w Europie i na owady w Japonii).

ZŁE STRATEGIE RADZENIA SOBIE Z EMOCJAMI

Ponieważ niektóre emocje nie należą do przyjemnych np. poczucie winy, frustracja, smutek, lęk, stosujemy różne strategie i mechanizmy, aby sobie z nimi radzić. Jedne są dla nas dobre, inne nie. Warto być ich świadomym, aby wybierać te, które nam służą.

Człowiek zawsze wybiera to co w jego odczuciu jest dla niego dobre. Problem w tym, że nie zawsze to co uważa, za dobre, jest dla niego dobre w istocie.Pewne strategie, mogą być tylko pozornie korzystne, bądź korzystne tylko na krótką metę. Bo przynoszą nam chwilową ulgę, albo zapomnienie. Bywa, że w ostatecznym rozrachunku, jednak, zamiast pomagać, tylko nam szkodzą. Należy do nich, tak powszechne w naszej kulturze tłumienie emocji czy też odcinanie się od nich.

To naturalne, że unikamy bólu i cierpienia. Mechanizm wypierania trudnych emocji jest na tym poziomie racjonalny. Niestety, gdy wziąć pod uwagę jego szerszy kontekst i skutki, bywa katastrofalny w skutkach. Niewyrażona złość prowadzi do jej kumulacji i w efekcie może prowadzić do wybuchu. Działa tutaj kilka mechanizmów.

Jednym z nich jest mechanizm przeniesionej agresji, który polega na tym, że agresja, którą odczuwamy znajduje sobie bezpieczny obiekt i na nim się wyładowuje. Na przykład kolega, który jest dla mnie bardziej „bezpieczny” bo bliski, wobec którego „możemy sobie pozwolić „na wybuch, staje się obiektem wyładowania złości. Choć zupełnie nie był przyczyną ani powodem mojej złości. Albo dziecko, młodszy brat, mama czy partner. Dla zobrazowania, zirytował mnie nauczyciel, wyzłaszczam się na bracie. Klasyczny przykład przeniesienia i destruktywnego zachowania.

Kolejnym mechanizmem jest nadreaktywność. Gdy często lub długo tłumimy złość, lęk, pogardę, także w sposób nieuświadomiony, dochodzi do jej „odkładania”, i nawarstwiania się. Nasza wrażliwość staje się większa, łatwo nas urazić, dotknąć, czymś co w normalnych warunkach nie wywołałoby takiej reakcji.

Jeszcze innym mechanizmem jest nieadekwatność reakcji. Wyobraźmy sobie sytuację w pracy, koleżanka prosi nas o kawę, która to prośba wywołuje w nas wybuch a nawet furię. Sama prośba nie jest jej przyczyną. Jest tylko wyzwalaczem. Przyczyną jest nasz stan emocjonalny, frustracja i tłumiona złość, która nawarstwia się od roku, bo czujemy się wykorzystywani przez szefa, który obarcza nas nadmiarem obowiązków, które daleko wykraczają poza zakres naszej umowy.

Te trzy główne mechanizmy zablokowanej złości, wywołują destrukcyjne lub autodestrukcyjne konsekwencje.

Jednym z nich jest agresja (afekt), do której nie bylibyśmy zdolni, gdyby nie supresjonowana złość, a której najczęściej żałujemy.

Kolejnym, niezwykle autodestruktywnym i trudnym do zidentyfikowania mechanizmem, jest somatyzacja emocji(badania Hansa Selye’go). Mechanizm ten powoduje wiele schorzeń o podłożu psychosomatycznym, takich jak nadciśnienie, choroby skóry, zawały, udary a nawet nowotwory.

Znaną, autodestruktywną reakcją jest eskapizm, czyli ucieczka od emocji, odcinanie się, poprzez takie zachowania jak nadmierne picie alkoholu, stosowanie używek, kompulsywne zachowania, takie jak bulimia, gry komputerowe, nadużywanie smartfona etc.

CZY EMOCJE MOGĄ BYĆ ZŁE?

Większość z nas spotkała się ze stwierdzeniem, czy to w życiu osobistym czy zawodowym, że są złe i dobre emocje. Każdy z nas słyszał, w szkole, czy w domu, że złość albo zawiść jest zła. To wielkie uproszczenie i groźny stereotyp. Bo nie ma złych emocji, są tylko emocje nieadekwatne bądź adekwatne. Mogą być przyjemne albo nieprzyjemne. Każda jest uprawniona i realna bo jest nasza. I trzeba przyjąć ją taką jaka jest, zaakceptować jako integralną część nas samych.

Każda emocja, jest sygnałem i cenną informacją. Tak często polecane przez różnych pseudo edukatorów remedium na silne emocje, czyli ich tłumienie, jest w świetle twardychbadań niezwykle szkodliwe. Wyciszanie bądź tłumienie emocji, jest tak naprawdę odcinaniem się od siebie, od wielkiej energii i cennej informacji jaką niosą emocje. Dlatego, zamiast traktować emocje jak wroga, warto przyjąć je jak posłańca, sprzymierzeńca i przyjaciela, który ma dla nas coś ważnego do przekazania. Bo nic w przyrodzie nie istnieje bez powodu. Nasze reakcje są naszym systemem szybkiego reagowania.

JAK RADZIĆ SOBIE Z EMOCJAMI W MADRY SPOSÓB?

Człowiek tym różni się od innych gatunków, że ma wolną wolę i świadomość.

Żeby uchronić się przed zgubnymi skutkami destrukcyjnych i autodestrukcyjnych zachowań, warto zrozumieć własne emocje, własne potrzeby i wartości, budować swoją świadomość emocjonalną. Starać się być uważnym na sygnały płynące z naszego umysłu,ale także ciała. Emocje są właśnie takim sygnałem. Jeśli czujesz, że coś lub ktoś Ciebie szczególnie dotyka, że sprawia ból,niepokój, powinno to być dla Ciebie sygnałem nie do zamykania, lecz do szerszego otwierania oczu.

Osobista świadomość i uważność, jest najważniejszą kompetencją, którą powinniśmy rozwijać przez całe nasze życie. Wtedy, zamiast reagować, będziemy decydować, dokonywać wyboru, kierując się potrzebą rozwojua nie potrzebą odwetu.

Gdy mówimy, że ktoś nas złości, to tak naprawdę oddajemy władzę nad namiinnej osobie. Tymczasem to my jesteśmy autorami naszych emocji, to my je tworzymy.To od nas zależy, jak zareagujemy.

Radzenie sobie ze złością polega nie polega na jej hamowaniu i tłumieniu, ale na jej rozumieniu.

Sama złość jest emocją wtórną(klasyfikacja Plutchika). Zazwyczaj wcześniej poprzedza ją jakieś inne uczucie tzw. pierwszego rzędu, takie jak smutek, lęk, poczucie winy czy bezsilność.Złość jest najczęściej reakcją na uczucie pierwotne. Dlatego tak trudno czasem, nawet nam samym zrozumieć jej przyczynę. Nie poradzimy sobie z nią, dopóki nie zrozumiemy uczucia, które nią powoduje.

Przy czym, innego rodzaju techniki stosuje się, gdy już dojdzie do jej wybuchu (porwanie emocjonalne) i jej uwolnienia, inne, gdy jeszcze jest w fazie przed wybuchem, albo po nim. W tym pierwszym przypadku, najlepsze co możemy zrobić to uspokoić się, czyli zadbać o swój stan psychofizyczny. Uspokoić oddech (jeden wdech i 2 x dłuższy wydech, najlepiej przed 2-3 minuty).Możemy też odwrócić sobie uwagę np.  wyjściem na spacer, sportem, filmem, muzyką. Każdy ma swój własny sposób redukcji napięcia i poprawiania samopoczucia.

Dopiero gdy uzyskamy spokój, a praca naszego umysłu zostanie przywrócona możemy a nawet powinniśmy przeanalizować co do niej doprowadziło.I wykorzystać wielką energię jaką niesie ze sobą złość, do tego, aby dokonać pożądane dla nas zmiany. Dobra zmiana to taka, która buduje nasze zasoby osobiste, czyni nas lepszymi, silniejszymi, zdrowszymi.

CZY MOŻNA SIĘ TEGO NAUCZYĆ? ŚWIADOMOŚĆ EMOCJONALNA (IE)

Wszystkiego można się nauczyć, w każdym razie, zawsze można zwiększyć swoją świadomość emocjonalną. I nikt inny, poza nami może tego dokonać. Jako ludzie różnimy się między sobą poziomem i intensywnością doświadczanych emocji. Różnimy się także poziomem samoświadomości i inteligencji emocjonalnej. Z pewną większą lub słabszą wrażliwością czy zdolnością emocjonalną, przychodzimy już na świat (geny). Dobra wiadomość jest taka, że możemy ją u siebie rozwijać i zwiększać, i to przez całe życie. (IE)

Można śmiało powiedzieć, że im większa wrażliwość emocjonalna, tym większy kapitał osobisty i potencjał, aby żyć dobrze i zdrowo, w sposób satysfakcjonujący.

Każde trudne doświadczenie, np. wybuch złości, przegrana, strata, może być przez nas wykorzystana do lepszego zrozumienia samych siebie. I rozumienia w ogóle. Nabycie pewnej trwałej kompetencji emocjonalnej, do rozumienia siebie, powoduje, że lepiej rozumiemy innych. Bo wszystko czego nauczymy się o sobie samych, jest nauką o innych. Gdy zrozumiemy własne emocje, gdy je zaakceptujemy, gdy nauczymy się je szanować, nauczymy się szanować i rozumieć innych.

Świadomość emocjonalna, czyli inaczej inteligencja emocjonalna, stała się bardzo ważną kompetencją, o której mówi się już oficjalnie w systemie edukacji, zdrowia, i w świecie biznesu. Jak wynika z wielu badań, pozwala w dużo większym stopniu przewidzieć to, jak poradzimy sobie w życiu, aniżeli jak dotychczas sądzono iloraz inteligencji.

Inteligencja emocjonalna jest bowiem czymś innym niż zdolności szkolne i merytoryczna wiedza. Można powiedzieć, że jest ona kluczowym elementem tego czegoś co sprawia, że ludzie, dobrze sobie radzą, w praktycznych sprawach życiowych. Składa się na nią:

Znajomość własnych emocji.

Kierowanie emocjami i adekwatne ich wyrażanie, samoświadomość, zdolność do uspokajania się, otrząsania ze smutku, niepokoju, irytacji.

Zdolność motywowaniasię, samokontroli i dyscypliny, czyli umiejętności odraczania nagrody. Wprawiania się w stan uniesienia, czyli pełnego zaangażowania (FLOW), który jest optymalnym stanem, w którym wykorzystujemy w całej pełni nasz osobisty potencjał i talenty.

Zdolność rozpoznawania emocji u innych, to jest empatii, która jest pochodna rozpoznawania własnych emocji u siebie.

Nawiązywania i podtrzymywania związków z innymi.

Uczucia odgrywają kluczową rolę w naszym życiu. Pomagają nam przetrwać, zadbać o siebie i innych, podejmować decyzje, nawiązywać satysfakcjonujące relacje, wychowywać nasze dzieci, podejmować i realizować wyzwania zawodowe.

Są dla nas najcenniejszą wskazówka i olbrzymią energią, która można i warto wykorzystywać do rozwijania samego siebie, i podnoszenia jakości i komfortu naszego życia. Po to, aby dobrze i satysfakcjonująco przeżywać swoje życie.