SZCZĘŚCIE ZAPISANE W GENACH

Jedni mają wszystko, miłość, sławę, bogactwo, karierę i wciąż są nieszczęśliwi. Inni, tryskają radością i cieszą się życiem, choć mają dużo mniej. Od czego zależy szczęście? Czy to możliwe, że dostajemy je genach? Zdaniem naukowców, to struktura DNA wyznacza ramy naszego osobistego szczęścia.

 

 

SZCZĘŚCIE I DNA

Zdaniem naukowców szczęście jest mocno osadzone w genach. Kto ma tak zwane allele szczęścia, ma szanse być w życiu szczęśliwszy. Będzie miał lepsze relacje, więcej radości, lepszą pracę, lepsze zdrowie, nawet jak zachoruje to szybciej wyzdrowieje. Lepiej poradzi sobie z przeciwnościami losu, będzie miał większą odporność psychiczną. Nawet jak się potknie, to szybciej się podniesie. DNA ludzi szczęśliwych, zawiera konkretny wariant genu odpowiedzialnego za odczuwanie przyjemności i odczuwanie bólu.

Zdaniem Prof. Czapińskiego nikt nie dostanie w życiu więcej szczęścia niż ma zapisane w genach. Jednojajowe bliźniaki są tak samo szczęśliwe, nawet jeżeli wychowują się w zupełnie innych rodzinach, nigdy się nie spotkają i mają całkiem inne życie. To nie oznacza, że wychowanie i wpływ rodziny jest bez znaczenia.

Na gruncie badań dotyczących struktury DNA, mogłoby się wydawać, że szczęście jest zdeterminowane biologicznie i nie ma się co starać, bo i tak nie mamy na nie większego wpływu. Niekoniecznie. Nasza wola, świadomość i wysiłek mogą nam pomóc w zrealizowaniu naszego bazowego potencjału do odczuwania szczęścia. Może też być tak, że przez całe nasze życie będziemy funkcjonować poniżej tego potencjału. Co zdarza się nad wyraz często.

Badania bliźniaków jedno i dwujajowych przeprowadzone przez Zespół badaczy z Uniwersytetu w Edynburgu i Instytutu Badań Medycznych w Queensland, w Australii, kierowane przez dr Alexandra Weissa wskazują, że poziom szczęścia zależy od struktury DNA. Bliźnięta przebadano pod kątem obecności takich cech typowych dla ludzi szczęśliwych, takich jak np. towarzyskość czy brak skłonności do zamartwiania się. Wynik badań, prowadził do wniosku, że za występowanie cech ludzi zadowolonych z życia w 50 proc. odpowiedzialne są geny. Zatem istnieje coś takiego jak genetyczna struktura szczęśliwej osobowości. Możesz dojrzeć wokół siebie niezliczone przykłady wrodzonego poziomu szczęścia, chocby w czasie spotkania klasowego po latach, rozgladająć się wśród swoich znajomych. Roześmiana Zosia i optymistyczny Janek nadal nimi zapewne są, pomimo różnych okoliczności życiowych. Smutna Wandzia i pesymistyczna Krysia, zazwyczaj będzie tą samą zrzędliwą i niezadowolona koleżanką ze szkolnej ławki, której wiatr w oczy wieje. Doświadczane przez nich emocje będą bardzo podobne do emocji jakich doświadczali w czasie szkolnym. Zawsze jednak istnieje pewien odsetek ludzi, którzy przełamują swój bazowy potencjał szczęścia z jakim przychodzą na świat i potrafią funkcjonować powyżej tego potencjału. Wielu ludzi funkcjonuje poniżej swojego potencjału szczęścia, nigdy go nie rozijając.

 

CO NA TO BADANIA? 

Jak wskazują badania, wpływ procesów genetycznych na procesy emocjonalne, jest tak silny, że bliźnięta jednojajowe, dorastające w różnych domach, są do siebie bardziej podobne niż bliźnięta dwujajowe wychowane w tej samej rodzinie.  Jeśli jedno z bliźniąt jednojajowych będzie wykazywało duży optymizm, to drugie, choćby wychowywane w innym kraju, będzie wykazywało podobną skłonność.  Genetyczne podstawy poczucia szczęścia znajdują również potwierdzenie w wynikach badan nad osobowością.  Jedną z silnie determinowanych genetycznie cech jest ekstrawertyzm i introwertyzm, która jest silnie powiązana z otwartością i zdolnością do afektywności pozytywnej. Ekstrawertycy łatwiej doświadczają radości, są bardziej otwarci poszukują wrażeń, bodźców, doświadczeń. Osoby otwarte i optymistyczne, a geny mają na to duży wpływ, maja lepsze relacje, w życiu osobistym i zawodowym, że sobą samym. Co sprawia ze mają lepsze związki, lepsze kariery, lepsze samopoczucie. To nie znaczy, że introwertycy czuj asie zawsze bardziej nieszczęśliwi.  Wielu z nich jest zadowolonych z życia, ale na ogół doświadczają mniej pozytywnych emocji niż ekstrawertycy.

Środowisko w jakim żyjemy, nasi najbliżsi, zwłaszcza rodzice mogą dać nam olbrzymi kapitał na życie lub podciąć nam skrzydła. Kapitał jaki wynosimy z domu, jest ogromnie ważny. Ale nie jest wyrokiem, którego nie da się zmienić

Dzieciom trzeba stwarzać warunki, aby rozwinęły skrzydła i wykorzystały swój potencjał, bo każdy może coś poprawić w poziomie doczuwanego przez siebie szczęścia. Zarówno w dół jak i w górę. Jednym słowem, możemy wykorzystać to co dała nam natura albo funkcjonować poniżej swojego potencjału szczęścia.

Pomimo genów i stylu przywiązania jaki budujemy z naszymi rodzicami, który bardzo mocno wpływa na nasze życie, wciąż mamy na nie olbrzymi wpływ. Wypełniamy je naszym doświadczeniem, wysiłkiem, emocjami, przekonaniami. Każdego dnia wybieramy pomiędzy myśleniem i niemyśleniem, odpowiedzialnością i jej brakiem, zaangażowanym i spełnionym, a nieszczęśliwym i niespełnionym. Tragedia wielu ludzi polega na tym, że szuka szczęścia wszędzie, poza sobą samym.

 

WZÓR NA SZCZĘŚCIE

Brytyjscy uczeni opracowali nawet wzór na szczęście:

P + (5xE)+(3xH). To suma cech osobistych (P), okoliczności zewnętrznych (E) i potrzeb wyższego rzędu (H). Te ostatnie miały trzy razy bardziej oddziaływać na poczucie zadowolenia niż cechy osobiste, a środowisko aż pięć razy bardziej. Jak jednak udowodnił dr Weiss, wzór na szczęście nie istnieje.

My ludzie znacznie przeceniamy okoliczności zewnętrzne takie jak sława czy bogactwo, do których się bardzo szybko adaptujemy. Hedonistyczne przyjemność, choć łatwa i kusząca, bardzo szybko się wyczerpuje. Mechanizm adaptacji, skądinąd pożyteczny, sprawia, że szybko przywykamy i wracamy do naszego pierwotnego poziomu dobrostanu. Adaptujemy się zarówno do szczęścia, np. wygranej w lotto, jak i na szczęście do nieszczęścia. Po każdej życiowej katastrofie przychodzi czas pogodzenia się i powrót do normalnego poziomu szczęścia jaki zazwyczaj nam towarzyszy. Nawet tracąc poczucie sensu i wolę życia, możemy znaleźć je na nowo.

Wygląda na to, że w granicach jakie wyznaczają nam geny mamy duże szanse na wykorzystanie lub zmarnowania naszego bazowego potencjału szczęścia.

 

CZY MEKSYKANIE SĄ SZCZĘŚLIWSI NIEMCÓW?

Z pomiarów szczęścia na świecie oraz międzynarodowych rankingów szczęścia wynika, że istnieje związek pomiędzy dobrobytem a szczęściem. Taka korelację widać zwłaszcza w krajach uboższych. Da biednych krajów wzrost PKB jest ściśle powiązany ze wzrostem poczucia zadowolenia z życia. Ale tylko do pewnego poziomu, gdy dobrobyt przekłada się na zaspokojenie podstawowych i średnich życiowych potrzeb i standardów. Po osiągnięciu pewnego poziomu dobrobytu, jego wpływ na szczęście przestaje być znaczący. Z badań wynika, że zdecydowanie przeceniamy udział bogactwa w naszym indywidulnym i narodowym szczęściu.

Skandynawowie np. w rankingach szczęścia wykazują od lat wysoki poziom zadowolenia z życia, co należy wiązać z ich wysokim poziomem życia, demokracja i rozwiniętym systemem usług społecznych.

Istnieje jeszcze jeden parametr szczęścia, którego wpływ trudno nam zaobserwować, a na który wskazują badania. Chodzi o strukturę DNA i allele.

Michael Minkov, bułgarski psycholog i uczony, zbadał gen odpowiedzialny za neuroprzekaźniki sprzyjające dobremu samopoczuciu. Z jego badań wynika, że

każdy z nas jest wyposażony w tak zwane allele. Jak wynika z badań, allele szczęścia są dużo powszechniejsze wśród Meksykanów niż np. Europejczyków. To może wyjaśniać, dlaczego Latynosi mimo bezrobocia, biedy, wysokiej przestępczości i niepewności jutra, wykazują wyższe wskaźniki szczęścia niż np. Europejczycy. Badania pokazuję, że nie potrzebują tak wiele do szczęścia jak Niemcy czy Skandynawowie. Społeczeństwa różnią się pod względem rozkładu genów i potrzebują innych uwarunkowań, aby to swoje szczęście realizować. Zdaniem prof. Czapińskiego, różnice między Szwedami a Hiszpanami nie polegają tylko na tym, że jedni mają oczy niebieskie a drudzy ciemne. Różnimy się też wewnętrznie, choćby pod względem religijności, stosunku do mniejszości seksualnych czy poziomu doczuwanego szczęścia.

Naukowcy z Uniwersytetu w Warnie w Bułgarii i w Hongkongu odkryli związek pomiędzy szczęściem a wariantem genu FAAH – allelem A hydrolazy amidowej kwasów tłuszczowych. Allel A pomaga w zapobieganiu degradacji chemicznej anandamidu – organicznego związku z grupy psychoaktywnych kannabinoidów, który zwiększa odczuwanie przyjemności i zmniejsza ból. Im wyższy poziom tego genu w społeczności, tym więcej szczęśliwych ludzi.
Mieszkańcy Meksyku, Ghany i Nigerii czy Hiszpanie mają większe szanse na szczęście w związku z występowaniem tego genu, nawet pomimo gorszych warunków życia. Najniższy poziom tego genu mają Arabowie i Azjaci. Allel A na przykład rzadko występuje wśród Szwedów. Choć w rankingach szczęścia Skandynawowie zajmują od lat wysokie pozycje. Można to wyjaśnić faktem, że DNA to niejedyny faktor i prognostyk szczęścia.

Badacze z Dani wskazali, że udział czynników genetycznych w odczuwaniu szczęścia to 22 %. Zdaniem naukowców z Minnesoty, którzy badali losy jednojajowych bliźniąt, wpływ ten może nawet przekraczać 50 %. Trudno jednak określić jaki wpływ na nasze szczęście procentowo mają geny, bo istotny wpływ na ekspresje genów zawsze będzie miało środowisko, czyli nasze relacje z bliskimi i otoczeniem. Żadna z deterministycznych teorii nie konstruuje przekazu, że szczęście jest poza naszym wpływem. Nawet jeśli byłby to wpływ 40 procentowy, to nadal jest on ogromnie duży.

Zamiast zamartwiać się więc swoimi nieszczęśliwymi genami, lepiej wykorzystać to co dala nam natura. Mamy ogromny wpływ na jakość naszego zycia, poczucie sensu i spełnienia. Od nas zależy czy rozwiniemy swój potencjal i wykorzystamy swoje zasoby, czy będziemy rozkwitać i rozwiniemy skrzydła.

autor: AN

zródła:

Psychologia szczęscia – Janusz Czapiński

Szczęście – Ed Diener,  Robert Biswas Diener