SAMOOKALECZANIE DZIECI I MŁODZIEŻY

Samookaleczenia u dzieci to niezwykle złożony i głęboki problem. U jego podstaw leży zawsze cierpienie dziecka. Autoagresja jest sposobem na regulowanie trudnych emocji.1 marca obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Autoagresji.

 

Za samookaleczaniem kryje się zazwyczaj ogromne cierpienie, które ma charakter subiektywnego i bardzo osobistego doświadczenia dziecka. Wbrew powszechnej i bardzo krzywdzącej opinii, dzieciom samookaleczającym się, przypisuje się czasem chęć manipulowania otoczeniem. Czasem rzeczywiście dziecko chce w ten sposób coś zamanifestować, ale nie ma to nic wspólnego z manipulacją czy emocjonalnym szantażem. To raczej komunikat, „zobacz, cierpię, pomóż mi”. Samookaleczanie to często wołanie o pomoc. Ale żeby zrozumieć co się kryje za każdym z nich, trzeba poznać osobistą historię dziecka.

 

DLACZEGO DZIECI SIĘ SAMOOKALECZAJĄ?

Powodów, dla których dzieci zadają sobie ból jest wiele. Źródłem okaleczeń jest zawsze jakiś rodzaj cierpienia i wielkiego napięcia jakiego doświadcza dziecko. Badanie pokazują, że skłonność do samookaleczenia mija zazwyczaj w wieku wczesnej dorosłości, czyli do 30 roku życia. (Lancet, 2011 listopad, australijskie badania). Nieleczona autoagresja, może jednak nie skończyć się wraz z wiekiem i przerodzić się w trwałe zaburzenia i dysfunkcje zdrowia psychicznego w przyszłości. Zachowania autoagresywne, do których należy samookaleczanie pomagają dziecku zmniejszyć napięcie, uwolnić się od obezwładniającej pustki, smutku, osamotnienia oraz bezsilności. Pomagają poradzić sobie z dojmującym stresem i poczuciem odrzucenia, są sposobem na poradzenie sobie z depresja i niskim poczuciem własnej wartości. Okaleczanie to sposób na samotność, pustkę, smutek, odrzucenie, na ukaranie siebie i nagrodzenie. Na odcięcie się i nieodczuwanie emocji. Ale też i na to, żeby je poczuć, żeby poczuć siebie. Bywa sposobem komunikacji z otoczeniem. Uzewnętrznieniem wewnętrznego cierpienia.

W ten sposób młody człowiek opowiada sobą siebie. Czasem chowa swoje emocje, czasem chce zwrócić na siebie uwagę. To, dlatego tak często przypisuje się dziecięcym okaleczeniom charakter manipulacji. Co jest kompletnym nieporozumieniem. Owszem dziecko może dostać w ten sposób zainteresowanie i uwagę. Nie, dlatego, że jest próżne, ale dlatego, że tylko w ten sposób może ją dostać. Czasem to jedyny komunikat dla najbliższego otoczenia, że dzieje się coś złego. Bardzo ważne, jest, żeby nie ignorować takich sygnałów i porozmawiać z dzieckiem.

W praktyce klinicznej autoagresja nie występują jako wyizolowany przejaw ludzkiego funkcjonowania. Zwykle jest rozpoznawana jako jeden z elementów diagnozy innych zaburzeń takich jak na przykład: zaburzenia depresyjne, zaburzenia obsesyjno – kompulsywne, zaburzenia osobowości czy schizofrenia. Samookaleczanie jest wynikiem procesu wewnątrzpsychicznego dziecka.

 

CZYM JEST SAMOUSZKODZENIE? 

Samookalaczając się dzieci najczęściej nacinają ciało ostrym narzędziem, to mogą być nadgarstki rąk, kostek, całe ręce i nogi, całe ciało. To może być też drapania się do krwi, rozdrapywanie ran, podpalanie, wyrywanie włosów z głowy. Dzieci często wybierają miejsca, które można ukryć. Bywa, że jest wręcz przeciwnie, i dziecko chce wyeksponować swoje rany, w zależności od tego, jaka funkcję ma spełnić akt samookaleczenia. Bywa, że dziecko chce zakomunikować swoje cierpienie światu, albo komuś konkretnemu, rodzicowi, chłopakowi, przyjaciółce, szkole.

W ich opowieściach pojawiają się opisy natychmiastowej błogości i uczucia doznanej ulgi. Nic dziwnego, że korzystają ze sposobu, który tak skutecznie zmienia ich cierpienie w ukojenie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Natychmiastowa ulga, wręcz euforia jakiej doznają, sprawia, że gdy napięcie znowu się pojawi, trudno im się oprzeć, aby znowu zrobić coś co przynosi tak skutecznie ulgę. Tak tworzy się mechanizm uzależnienia. Napięcie, okaleczanie – nagroda – ulga, znowu napięcie, i poszukiwanie sposobu na jego redukcję. Klasyczna pętla uzależnienia.

Dodatkowo wzmacnia ją fakt, że przy ranieniu ciała, wydzielają się endorfiny, substancje znieczulające. A nasz organizm je lubi i zrobi wiele by ich sobie dostarczyć ponownie. To one między innymi leżą u źródeł wszelkich nawyków i uzależnień. W ten sposób mechanizm radzenia sobie z napięciem przez autoagresję będzie się utrwalał.

Ciało jest „kontenerem” emocji, sposób w jaki traktuje je młody człowiek wiele mówi o jego życiu emocjonalnym. Gdy dziecko decyduje się ranić własne ciało, wysyła otoczeniu sygnał o swoim cierpieniu i bólu. Obwinianie się, nieumiejętność sprostania oczekiwaniom społecznym, doświadczenie straty, odrzucenia, konsekwentne tłumienie własnych potrzeb i uczuć, permanentne doświadczanie frustracji, złości oraz tolerowanie bez sprzeciwu sytuacji krzywdzących – to najczęstsze tło autoagresji, a równocześnie zwiastuny zachowań autodestrukcyjnych.

Jeśli dziecko przebywa w domu, w którym nie ma poczucia bezpieczeństwa, jeśli czuje się osamotnione, nie ma przyjaciół, jeśli nie radzi sobie w szkole, ma poczucie bycia gorszym, nie wystarczającym, doświadcza silnego lęku i bezsilności, może mieć poczucie, że to się nigdy nie zmieni, że jego nie ma wpływu na swoje życie. Okaleczanie, może być w takiej sytuacji jedynym sposobem zachowania kontroli nad swoim życiem, poprzez zachowanie kontroli nad swoim bólem.

 

ROSNĄCA ILOŚĆ SAMOOKALECZEŃ WSRÓD DZIECI I MŁODZIEŻY

W ostatnich latach można wręcz mówić o „modzie” na samookaleczanie wśród nastolatków. Dzieci częściej niż kiedykolwiek wcześniej wybierają ten właśnie sposób redukcji napięcia. Badania pokazują, że dzieci rzeczywiście inspirują się nawzajem i „zarażają” sposobem na radzenie sobie z problemami (tzw. efekt Wertera).

Od końca lat 90 dwudziestego wieku obserwujemy stały wzrost zachowań autoagresywnych wśród młodzieży. Wcześniej zjawisko to dotyczyło głównie ludzi dorosłych. Wyniki badań przeprowadzonych w Polsce w 2015 roku w grupie 12 – 19 latków, wykazały, że stwierdzono, że około 9 % się okalecza.  Badania z 2016 roku w grupie 16 – 19 lat wskazywały już blisko 14 % okaleczających się.

Z badań jakie przeprowadziła w tym czasie pandemii Fundacja Zdążyć z pomocą, wynika, że co jedenasty badany tj. 9,2% przyznał, że w swoim życiu okaleczał się. Prawie połowa badanych to jest 47,8 % przyznała, że w pierwszym okresie pandemii miało to miejsce rzadziej niż wcześniej. 4,4% osób badanych okaleczało się częściej niż przed pandemią, natomiast 6,5% zaczęło się wtedy celowo ranić.

Żeby młody człowiek zrezygnował z tego rodzaju radzenia sobie z trudnymi emocjami musi nauczyć się innych sposobów radzenia sobie, przynoszącymi ulgę. Nie jest to łatwe, ponieważ w przypadku samookaleczeń ulga przychodzi niemalże od ręki i jest, pomijając ból, łatwa i dostępna. Na dłuższą metę jednak dzieciom trudno ukryć blizny. Pojawiaj asie problemy z ich ujawnieniem, ubieraniem latem, dezynfekcja ran, z rodzicami i otoczeniem. Coś co miało pomóc, pomaga, ale staje się źródłem napięcia samo w sobie.

Najlepiej udać się do terapeuty. Terapia autoagresji jest terapią długoterminową. Takie dzieci nie otwierają się łatwo, długo budują zaufanie. Choć i tutaj nie ma reguły. Są dzieci, które ze szczegółami opowiadają o tym czego doświadczają, i jakie rany sobie zadają.

Samookaleczanie daje dziecku poczucie iluzorycznej kontroli nad swoim życiem i nad swoim cierpieniem. Pod wpływem silnego stresu, doświadczając problemów z rówieśnikami, trudności w szkole, konfliktów domowych, dziecko traci nadzieje, że to kiedykolwiek się zmieni, że jeszcze da się cokolwiek naprawić. Pod wpływem negatywnych emocji problemy jakie stoją przed dzieckiem wydają się jeszcze trudniejsze niż w rzeczywistości.

 

TRUDNY OKRES DORASTANIA

Okres dojrzewania to czas pełen wyzwań zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. W tym czasie intensywnie zmienia się intensywnie ciało dziecka, pojawia się burza hormonalna. Jeszcze intensywniejsze procesy zachodzą w mózgu nastolatka, który zmienia się dosłownie z dnia na dzień. Marek Kaczmarzyk, neurobiolog przyrównuje zmiany jakie zachodzą w głowie młodego człowieka, do ogrodu, w którym siedzi złośliwy ogrodnik z sekatorem i co sekundę coś wycina. Dzieci w tym czasie są niezwykle intensywne, impulsywne, nieprzewidywalne, niekonsekwentne, jednocześnie niezwykle kreatywne i otwarta na naukę. Dojrzewający mózg jest mózgiem o niezwykłym potencjale. Przypomina tylko trochę pędzące ferrari. Niestety bez hamulców. W tym czasie dzieci weryfikują przekonania, które nabyły w domu. Przeglądają się intensywnie już nie w oczach rodziców a rówieśników. Porównania z innymi, przynależność do grupy rówieśniczej rodzą wiele trudnych emocji.

W tym czasie następuje też czas separacji od rodziców. Narastają konflikty z nimi, dom staje się poligonem wojennym. Rodzice są jak sparing partnerzy. Dzieci potrzebują strącić ich z piedestału, a jednocześnie nadal bardzo potrzebują ich bliskości i miłości. To trudny czas budowania własnego terytorium i stawiania nowych granic, i kształtowania dojrzałej osobowości. To czas redefiniowania wzajemnych relacji. Który bywa źródłem frustracji sam w sobie. Czas dorastania to okres wzmożonego lęku, nadwątlonej samoakceptacji, niepewności, osamotnienia i zagubienia. Gdy nałożą się na to problemy rodzinne, rówieśnicze, przemoc, bywa, że trudne emocje i napięcie są nie do wytrzymania

Współczesny nastolatek dorasta w niezwykle szybko zmieniającym się świecie. Świecie nowych technologii, mediów społecznościowych i smartfonów.

Dzieci doświadczają także olbrzymiej presji w szkole. Przeładowane podstawy programowe, rywalizacja, ilość nauki do zapamiętania, sprawia, że dzieci doświadczają silnego stresu. Są notorycznie niewyspane, zmęczone, nie maja czasu na zabawę i wypoczynek. Prowadzą coraz bardziej siedzący tryb życia, co sprawia, że nie odreagowują stresu. Maja nad ekspresję dopaminy i adrenaliny we krwi. Co przekłada się na ich kondycje psychofizyczna. Nieodreagowany stres, rodzi olbrzymie napięcie. Coraz trudniej poradzić sobie z wyzwaniami codziennego życia, które są niemałe. W jakimś momencie poziom napięcia staje się nie do zniesienia. Dziecko szuka sposobu by je obniżyć. Coraz więcej dzieci odreagowuje stres w niezdrowy sposób, który staje się źródłem stresu sam w sobie. Okaleczanie obniża napięcie. Redukuje presję oraz uczucie bezsilności, daje dziecku choć chwilową kontrolę nad swoim życiem. Gdy nastolatek dokonuje samouszkodzenia, obniża napięcie: odczuwa ulgę, przestaje czuć się źle lub zaczyna czuć się lepiej.

 

ETIOLOGIA CZYNNIKÓW RYZYKA

Na poziomie nauki, etiologię samouszkodzeń da się odnieść do pięciu wzajemnie powiązanych ze sobą grup czynników ryzyka: środowiskowego, biologicznego, poznawczego, afektywnego i behawioralnego.

Biopsychospołeczne czynniki ryzyka pojawienia się samouszkodzeń:

– Zdarzenia z przeszłości rodziny, m.in. przemoc, nadużywanie substancji

psychoaktywnych, samouszkodzenia i zachowania samobójcze wśród bliskich

– Zdarzenia z przeszłości dziecka, m.in. zaniedbanie, problemy z więzią, utrata

ważnej osoby, doświadczenia traumatyczne (przemoc fizyczna i seksualna)

– Unieważniające środowisko rodzinne – emocjonalne doświadczenia dziecka są

ignorowane, negowane, wyśmiewane lub potępiane; to sprawia, że ono samo

zaczyna również kwestionować zasadność, a nawet istnienie swoich

wewnętrznych stanów afektywnych,

– Obecne problemy, np. strata, konflikt w relacji, niepowodzenie, nadużycie,

kontakt z rówieśnikami dokonującymi samouszkodzeń

Wymiar biologiczny:

– Zaburzenia psychiczne (najczęściej depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia

odżywiania, zaburzenia osobowości)

– Hipotezy dotyczące niewłaściwej regulacji poziomu serotoniny, dysfunkcji

endogennego systemu opioidowego, zmniejszonej wrażliwości na ból

Wymiar poznawczy

Niska samoocena

– Niewielkie poczucie sprawstwa

– Samooskarżanie

– Tendencja do zniekształceń poznawczych w myśleniu

– Myśli, obrazy i wspomnienia związane z traumą

Wymiar afektywny

– Podatność na częste występowanie silnych i długotrwałych emocji

– Częste odczuwanie złości, lęku, napięcia, wstydu, osamotnienia

Wymiar behawioralny

– Niewielkie umiejętności psychospołeczne

– Najczęstsze bodźce spustowe, m.in. kłótnie, izolacja, zażycie substancji

psychoaktywnej

 

JAK REAGOWAĆ?

 Reakcje rodzice w obliczu samookaleczania dziecka są bardzo różne, od paniki, poprzez ignorowanie symptomów, po próby ścisłej kontroli i zakazy. Żadna z tych reakcji nie jest pomocna. Dziecko potrzebuje przede wszystkim zrozumienia i wsparcia, emocjonalnej obecności rodzica.

Przerażeni rodzice często zakazują w porywie złości, zakazują dziecku okaleczania. Niestety takie zakazy tylko nasilają napięcie. Gdyby dziecko mogło tak po prostu przestać, zapewne by to zrobiło. Skoro zadaje sobie rany, należy przyjąć, że samookaleczanie pełni jakąś ważną funkcję w jego życiu. Nierzadko chroni go przed czymś trudniejszym i zabieranie mu czegoś co działa, może spowodować jeszcze większe straty. Gdyby dziecko mogło przestać, zapewne by to zrobiło. Zrozumienie przyczyn swoich problemów, nauka radzenia sobie z emocjami, zbudowanie lepszej relacji ze sobą, to proces. Najlepiej, żeby dziecko trafiło do terapeuty wraz z rodzicami. Rodzina jest systemem wielu złożonych zależności, systemem naczyń połączonych. Praca z dzieckiem wymaga pracy z rodzicem.  Niezależnie od problemów z jakimi boryka się każda rodzina, rodzice dziecka okaleczającego się doświadczają niezwykle trudnych emocji. Silne poczucie winy i bezradność, wobec tego co robi sobie ich dziecko sprawia, że często obwiniają siebie nawzajem, mogą doświadczać poczucia bezsilności i wypalenia. To dla nich równie duże wyzwanie co dla dziecka. A przecież po stronie dziecka trudnych emocji jest równie dużo.

 

WARTO POSZUKAĆ SPECJALISTY

Ważne, aby terapia była wspólną decyzją rodziców i dziecka. Dziecko musi mieć własną motywację, w przeciwnym razie nie będzie zaangażowane w pracę, a nawet może ją uznać za rodzaj kary, coś wymierzone przeciwko niemu. Dzieci potrzebują w tym czasie dużej wyrozumiałości i odpowiedniego reagowania. Dobrze, aby rodzice zadbali o swoje emocje i jeśli trzeba zajęli się także własnymi problemami. Dzieci są jak gąbki, nasiąkają nimi, niezależnie od tego jak bardzo chcielibyśmy je ukryć.

W czasie terapii dziecko może zrozumieć przyczyny swoich napięć, przyjrzeć się swoim przekonaniom, myślom, uczuciom i zachowaniom. Wspólnie z terapeutą, nauczyć się radzić sobie z nimi w odpowiedni sposób, który będzie dla dziecka optymalny, a przy okazji nie szkodzący jego zdrowiu. Nawet jeśli okaleczanie pełni w życiu dziecko ważną funkcję, samo w sobie nie jest strategią zdrową. Nawet jeśli przynosi dziecku kreślone korzyści, wiążę się z ryzykiem utraty zdrowia a w ekstremalnych przypadkach nawet życia. Badania pokazują, że samookaleczenia mogą współwystępować z zaburzeniami psychicznymi, ale nie jest to przesłanka bezwzględna. Nie każda też osoba, która choruje psychicznie będzie dokonywała samouszkodzeń. Co istotne, samouszkodzenia nie są zaburzeniem psychicznym, są objawem.

Choć to trudne dla opiekunów i towarzyszy dzieci, trzeba starać się zachować spokój. Nasze emocje nie powinny dodatkowo obciążać dziecka. Dlatego, im więcej spokoju i opanowania uda nam się wypracować, tym lepiej dla procesu zdrowienia. W trakcie terapii dziecko uczy się rozmawiać o swoich problemach. W leczeniu najważniejsze jest nie tyle natychmiastowe zaprzestanie okaleczania, ile rozwijanie strategii radzenia sobie z emocjami i napięciem.

Dziecko potrzebuje od nas akceptacji i zrozumienia. Potępianie, zawstydzanie czy karanie dziecka karanie, sprawi, że będzie dziecko już nigdy o tym nie powie. Nie potępiajmy nikogo za to. Każdy wybiera najlepszą strategię na jaką go stać w danym momencie. Bywa, co pokazują także badania, że dzieci inspirują się tym co robią inne dzieci. Dzieje się tak szczególnie w okresie nastoletnim, gdzie zachowania rówieśnicze stają się ważnym punktem odniesienia. Dzieci nie będą korzystać ze sposobów, które nie są dla nich jakoś użyteczne. Warto pokazać dziecku, że choć nie akceptujemy tego, że siebie krzywdzi, nadal kochamy je tak samo i będziemy je wspierać, bez względu na wszystko.

Każda dobra rozmowa na temat okaleczania, z kimś rozumiejącym osobę cierpiącą, pozwala rozładować napięcie i stanowi krok na drodze wyzwolenia się z tego nałogu.

Wyjście z błędnego koła samookaleczania jest możliwe, choć wymaga długiej i ciężkiej pracy rodziny i dziecka. Im szybciej zgłosimy się do specjalisty, tym większa szansa, że nawyk nie został jeszcze silnie utrwalony. Szansa na wyzdrowienie jest możliwa na każdym etapie uzależnienia.

zródła:

Łuba M. (2016). Samouszkodzenia u młodzieży – zrozumieć, żeby mądrze pomagać. Świat Problemów

Walsh, B. W. (2014). Terapia samouszkodzeń. Kraków: WUJ.

Wycisk, J., Ziółkowska, B. (2010). Młodzież przeciwko sobie. Zaburzenia odżywiania i samouszkodzenia – jak pomóc nastolatkom w szkole. Warszawa: Wydawnictwo Difin.